Aktualności

Sylwetka | Dorota Abbe

Dorota Abbe

Dorota Abbe jest z wykształcenia aktorką i romanistką. W 2000 roku ukończyła wydział aktorski na PWSFTviT w Łodzi. Przez 11 lat związana była z Wrocławskim Teatrem Współczesnym, w latach 2001 i 2003 zasłużyła na miano najlepszej aktorki sezonu. W 2007 roku odznaczona została brązowym medalem Zasłużony Kulturze Gloria ArtisodMinistra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od października 2011 jest aktorką Teatru Nowego w Poznaniu.

Spełnia się również jako pedagog i reżyser. Prowadzi zajęcia w poznańskim studio aktorskim STA, pracuje z licealistami oraz z dziećmi z niepełnosprawnościami.

W 2013 roku, z kilkorgiem rezydentów Ośrodka dla Bezdomnychw Szczepankowie, stworzyła Grupę TeatralnąWikingowie z którą zrealizowała trzy spektakle.

Współpracuje również z Centrum Sztuki Dziecka i Sceną Wspólną. Wyreżyserowała tam kilka czytań performatywnych, a w 2017 r. odbyła się premiera spektaklu “Jeremi się ogarnia. LOL.” w jej reżyserii.

W sierpniu 2018 r. Dorota Abbe założyła Fundację Na Marginesie, której celem jestpropagowanie ideałów tolerancji i poszanowania godności osobistej oraz ideologicznej, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniom,  za pośrednictwem sztuki i edukacji.

ONEPoznan: Czy uważa się Pani za osobę waleczną, a jeśli tak, to z kim lub z czym Pani walczy?

Nie lubię walczyć. Lubię proces, lubię, kiedy coś, na czym mi zależy w swoim tempie kiełkuje, dojrzewa, przechodzi kolejne etapy i w końcu się rodzi. Walka z założenia jest desperacka, brutalna i pociąga za sobą ofiary. Oczywiście, są sytuacje, kiedy walczyć trzeba. Kiedy jest się postawionym pod ścianę. Albo kiedy na drodze do upragnionego celu pojawiają się ciągłe przeszkody. Więc tak, w pewnym sensie jestem waleczna, chociaż moja waleczność to raczej upór i konsekwencja. Bo kiedy coś jest dla mnie ważne to uparcie i konsekwentnie dążę do celu.

fot. Mateusz Matuszewski

Dlaczego aktorka, zamiast jeździć na castingi i zajmować się rozwojem swojej kariery zawodowej, postanawia pracować z bezdomnymi?

Zacznijmy od początku. Castingów nigdy nie lubiłam – to taka właśnie forma „walki”, za którą nie przepadam. A jednak w pewnym momencie życia znalazłam się w sytuacji, w której sama się na tę walkę skazałam. Po kilku latach etatu we Wrocławiu, w moim ukochanym Teatrze Współczesnym, przeprowadziliśmy się z mężem do Warszawy.

A w Warszawie – dżungla. Tłumy na castingach, znajomości, zawrotne tempo, trzeba ciągle o coś prosić, narzucać się, przypominać. Nie, żebym o tym nie wiedziała, ale mimo wszystko, kiedy znalazłam się w oku cyklonu i poczułam to na własnej skórze, zaczęło mnie to  frustrować.

Kiedy minęła frustracja, zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę chciałabym robić. Teatr od zawsze, od kiedy pamiętam, był moją pasją i moim życiem, więc moje plany i marzenia teraz też krążyły wokół niego.

Doszłam do wniosku, że chcę po pierwsze mieć większy wpływ na to, co robię, po drugie mówić o tym, co naprawdę ważne, w takiej formie, jaka mnie interesuje.

Takie negocjacje z samą sobą?

Tak. I kiedy dogadałam się z sobą co do moich potrzeb i pragnień – co było procesem długotrwałym i niełatwym – sprawy zaczęły się układać. Częściowo z mojej inicjatywy, częściowo zaczęły przychodzić z zewnątrz. Myślę, że tak przeważnie jest, kiedy się na coś po prostu otworzymy.

I co przyszło z zewnątrz?

Pojawiła się perspektywa pracy w Teatrze Nowym Poznaniu, propozycja prowadzenia zajęć dla młodzieży, pierwsze doświadczenia reżyserskie i moja przyszła Grupa Teatralna Wikingowie.

Grupa Teatralna Wikingowie

Jak się poznaliście?

Pamiętam jak jeszcze we Wrocławiu koleżanka z garderoby, wspaniała aktorka Ela Golińska, opowiadała mi o swojej pracy z więźniami. Prowadziła z nimi warsztaty teatralne, których efektem końcowym miał być spektakl. Opowiadała mi o ich historiach, o tym, jak stopniowo się otwierali, angażowali. Słuchałam jej z wypiekami na twarzy. To właśnie chciałabym robić – myślałam. To właśnie ma sens. Teatr, który zmienia czyjeś życie, który dotyka, porusza wszystkich jego uczestników, twórców i odbiorców.

Do Ośrodka dla Bezdomnych w Szczepankowie przyjechałam na zaproszenie opiekunki socjalnej, która postanowiła zrobić spektakl z jego mieszkańcami, na temat ogrzewalni. Mimo przeznaczonych na nią środków z budżetu obywatelskiego, ogrzewalnia nie mogła powstać w Poznaniu z powodu protestu okolicznych mieszkańców. Ja miałam tylko pomóc, skonsultować, doradzić. Ale kiedy zobaczyłam chłopaków, ich autentyczność i potrzebę wypowiedzenia się, ich zawstydzenie i skorupę, a jednocześnie niezwykłą wrażliwość i desperację, potrzebę zrobienia teatru dla sprawy, dla siebie i dla innych, te uczucia wróciły. Wiedziałam od razu, że zostanę z nimi na dłużej. I tak mija właśnie 5 lat…

Osoby bezdomne to tylko jedna z grup, z którymi Pani pracuje. Są także dzieci, licealiści, studenci. Może minęła się Pani z powołaniem pedagogicznym?!

Dla mnie to wszystko związane jest z tym samym: potrzebą mówienia o rzeczach ważnych i wymianą energii z ludźmi, którzy tego potrzebują, tak jak ja. Edukacja odbywa się przy okazji. Lubię w pracy partnerstwo i wszystkich z którymi pracuję traktuję jak partnerów, nie jak uczniów. To zawsze jest wymiana, korzyść obopólna. Od moich partnerów wymagam tyle ile wydaje mi się, że mogę, adekwatnie do ich możliwości, które staram się rozeznać. Poznaję też ich potrzeby i oczekiwania wobec mnie i naszej pracy. Sama też się od nich uczę.

Dzięki studentom czuję się młodsza i uczę się coraz to nowych sposobów na to, jak komunikować wiedzę o aktorstwie, które jest tak ulotne i niewymierne… Teraz na przykład uczę improwizacji, to jest dla mnie nowe doświadczenie, uczę się zupełnie nowej dla mnie techniki.

Od dzieci z niepełnosprawnościami nauczyłam się niezwykłej radości życia i radości z pokonywania kolejnych barier, z małych kroczków.

Od młodzieży licealnej dowiedziałam się, co nurtuje to pokolenie, które za chwilę będzie kształtować naszą rzeczywistość, o czym trzeba z nimi rozmawiać, nad czym warto pracować,  żeby ta przyszła rzeczywistość była lepsza.

Na Scenie Wspólnej, po premierze “Jeremi się ogarnia. LOL”.

A od Winkingów ze Szczepankowa?

Od moich chłopaków? Ogromną wartością jest dla mnie to, że to tak długo trwa i przybiera różne kształty, zmienia się, ewoluuje. Nauczyłam się cierpliwości, konsekwencji, ale też odpuszczania, wybaczania, tego, że czasem trzeba upaść, po to, żeby potem się podnieść i zacząć od początku…

Wszystkie te prace to też spotkania z ludźmi, z ich wrażliwością, innością, kreatywnością, słabościami i zmaganiem się z nimi. Są to jednak na ogół ludzie dorośli, ludzie, którzy są w tych miejscach świadomie, z wyboru, dlatego, że chcą się czegoś nauczyć. Nie mogłabym uczyć w szkole, gdzie zajęcia są obowiązkowe dla wszystkich uczniów, a dla niektórych to zło konieczne. Poza tym dzieci w większej ilości mnie przerażają. Podziwiam i szanuję nauczycieli, ale nie wyobrażam sobie być jedną z nich.

Ile ma Pani w sobie z typowej „Matki Polki”?

Pracuję dużo, ale są też okresy, kiedy mam sporo wolnego czasu. Tak jest w tym zawodzie. Wtedy gotuję, sprzątam, piorę. Jestem „Matką Polką” (śmiech). Tak, to prawda, na co dzień, w ferworze nadmiaru zajęć, zdarzają się całe tygodnie, kiedy to wszystko robi wyłącznie mój mąż. Takie mam szczęście, takiego mam faceta.

Bycie matką jest absolutnie i bezwzględnie najważniejszą i najpiękniejszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała. Kiedy Zuza była mała, przez pierwsze trzy lata, byłyśmy prawie ciągle razem. Potem, kiedy zaczęły się różne prace, też zawsze pilnowałam, żeby znajdować dla niej czas.

Ona także kocha teatr, jest w Łejerach, jedynej chyba szkole w Polsce, która ma swój własny teatr. Często ją zabieram do różnych moich prac. Odrabia lekcje w garderobie. Jeździ ze mną do Ośrodka dla Bezdomnych. Na Scenie Wspólnej, kiedy pracowałam nad „Sztuką bez babci”, często suflowała, a reżyser słuchał jej porad. Kumpluje się z moimi kolegami i koleżankami, zna na pamięć moje teksty.

Ma 11 lat i jest naprawdę niezwykłą, piękną, mądrą, dziewczyną z absurdalnym poczuciem humoru. Czasami zaskakuje mnie swoją dojrzałością. Dogadujemy się cudownie, kochamy się szaleńczo, lubimy razem spędzać czas. Mam nadzieję, że tak zostanie.

Próba do “Lalek” – spektaklu dyplomowego w STA.

W sierpniu tego roku założyła Pani Fundację Na Marginesie, która za pośrednictwem sztuki i edukacji ma propagować ideały tolerancji i poszanowania godności osobistej. Jakie działania obejmuje ta fundacja i kto jest ich docelowym odbiorcą?

Fundację założyłam głównie ze względu na  Wikingów, z którymi zrobiłam już kilka projektów jako grupa nieformalna. W zdobywaniu grantów i rozliczaniu ich pomagały nam zaprzyjaźnione stowarzyszenia. W końcu znalazłam osobę, która namówiła mnie na założenie fundacji. To Iza Nowacka, na co dzień pracująca w Centrum Sztuki Dziecka, równie jak ja zapalona do tej roboty, ale dziesięć razy bardziej ogarnięta. Bez niej nie zdobyłabym się chyba na ten krok. Teraz mogę to robić bez pośredników. Zaczęłam pracować na własny rachunek i to mnie niezmiernie cieszy.

Oprócz pracy z Wikingami mam w głowie sporo pomysłów na projekty związane z różnymi grupami społecznie wykluczonymi lub narażonymi na wykluczenie.

Po premierze “Powrotu Wikingów”

W którym momencie, według Pani, zaczynamy mówić o wykluczeniach?

Moim zdaniem każde uprzedzenie jest w równym stopniu niebezpieczne. Nie ma znaczenia, czy jego podmiotem jest orientacja seksualna, narodowość, płeć, wiek, pozycja społeczna czy niepełnosprawność. Zaczyna się od „niewinnych” żartów, potem jest agresja słowna, a może skończyć się na przemocy, a nawet ludobójstwie. Ja jestem pół Żydówką, a cała rodzina od strony mojego ojca zginęła w Holokauście. To mnie ukształtowało i wyczuliło na wszelkie formy uprzedzeń i dyskryminacji.

Z młodzieżą w Niepublicznej Szkole Podstawowej i Gimnazjum “Zawsze Razem” w Poznaniu.

Z drugiej strony widzę w ludziach więcej dobrego niż złego. Zastanawia mnie, co powoduje to, że na jakimś etapie życia  człowiek zaczyna się uprzedzać, nie tolerować, nienawidzić. Myślę, że często wynika to z własnych krzywd, bólu, który szuka ujścia,  z potrzeby znalezienia winnych, z lęku, braku pewności siebie,  a także z wychowania, reguł wpojonych przez rodziców i dziadków, szeroko rozumianą tradycję.

Jestem przekonana, że na każdym etapie życia człowiek może zmienić swoje spojrzenie, podejście. Często lęk wynika z niewiedzy, nieznajomości. Większość antysemitów nie widziało na oczy Żyda, większość homofobów nie zna żadnego geja itd. Zapoznanie, zbliżenie, konfrontacja to połowa sukcesu.

O czym robicie zatem spektakle z osobami bezdomnymi? Czy opowiadają sami o sobie?

W ostatnim spektaklu moich Wikingów – „Sztamie”, opowiadamy historię grupy artystów z kręgu LGBT, która przyjeżdża do ośrodka dla bezdomnych, żeby robić tam teatr. Z początku obie grupy są nastawione do siebie sceptycznie, a nawet wrogo, każda z nich ma swoje wyobrażenia, klisze na temat tej drugiej. Z biegiem czasu i pracy nad spektaklem poznają się  i okazuje się, ze więcej ich łączy niż dzieli.

To jest coś, w co bardzo wierzę. I wiem, że tak może być. Spektakl czerpie z życia, zainspirowany jest z jednej strony historią naszej grupy, a z drugiej – opartym na faktach filmem „Pride”, mówiącym o grupie gejów i lesbijek, którzy wsparli strajk górników w Wielkiej Brytanii za rządów Margaret Tatcher.

Teatr jest dla mnie świetną płaszczyzną do takich spotkań. Praca w teatrze zbliża ludzi, wymaga wzajemnego zaufania i współpracy, prowokuje do wyrzucenia z siebie emocji, tych negatywnych i pozytywnych, do konfrontacji z samym sobą i z innymi.

Po premierze “Alicji”, z Klubem przy Wspólnej.

Tyle się dzisiaj mówi się o nierównościach na gruncie zawodowym. W końcu o ich zniwelowanie walczyły nasze babki. Jeśli chodzi teatr możemy wspomnieć kult młodości, brak ciekawych kobiecych ról, na który skarżą się aktorki.  Ciekawa jestem Pani opinii.

To prawda, że w środowisku teatralnym i filmowym te zjawiska, o których Pani mówi są obecne. Dla kobiet jest mniej ról, zwłaszcza dla tych starszych. Ale to jest związane z kultem młodości i wypieraniem starości i śmierci w ogóle, w naszym europejskim współczesnym społeczeństwie, nie tylko w teatrze. Postaci kobiece są często zmarginalizowane, sztampowe i mniej ważne od męskich. Problem ten istnieje głównie w nurcie tradycyjnym, serialowo – mieszczańskim.

W tzw. „nowym” teatrze i w offie działa mnóstwo wspaniałych, mądrych, zdolnych i silnych kobiet – reżyserek, aktorek, scenografek, autorek – które mówią własnym głosem,   słyszalnym i ważnym.

W tradycyjnym, patriarchalnym teatrze dostrzegam jeszcze jeden problem dotyczący aktorów, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To  wpajane nam przez całe pokolenia poczucie, że jesteśmy gów…m armatnim i nie mamy prawa głosu, że mamy się przygotować na wszelkiego rodzaju upokorzenia ze strony na przykład reżyserów i producentów, że „aktor jest od grania, jak dupa od srania” i tego typu obrzydliwe bzdury. Zaczyna się to już w szkołach teatralnych od fuksówki.

To taka aktorska odmiana wojskowej fali?

Tak i ja nie jestem w stanie zaakceptować takiego podejścia. W teatrze, moim zdaniem, liczy się przede wszystkim partnerstwo, zespołowość i wzajemny szacunek. Na szczęście w pracy zawodowej częściej spotykałam się z takim traktowaniem, niż tym, o którym wspomniałam wcześniej. Myślę, że w pokoleniu obecnych trzydziesto i czterdziestolatków pracujących w teatrze hierarchizacja i przedmiotowe traktowanie aktorów odchodzi do lamusa, a wraz z nim dyskryminacja kobiet.

Czy powrót do Poznania, po latach studiów w Łodzi i pracy we Wrocławiu, oznacza, że odnalazła tu Pani swoje miejsce do pracy, życia, do działania?  

Odnalazłam tu swoje miejsce, tak. A właściwie miejsca. W rodzimym Teatrze Nowym, który jest moim drugim domem i na Scenie Wspólnej, z którą często współpracuję i którą uwielbiam i w Grupie Teatralnej Wikingowie, która jest moim ukochanym dzieckiem i w studiu aktorskim STA, w którym spotykam niezwykłych młodych ludzi, i na moim strychu na Łazarzu, który jest moim „prawdziwym” domem, urządzonym dokładnie tak, jak oboje z mężem sobie wymarzyliśmy i w różnych zakątkach Poznania, w którym wydeptałam sobie inne ścieżki niż te z dzieciństwa.

Czy zostanę tu na stałe? Tego nie zakładam. Na razie jest dobrze, może nawet lepiej niż dobrze. Ale lubię zmiany. Jestem otwarta na to, co przyniesie jutro.

Za co lubi Pani to miasto i czy jest coś, czego Pani w Poznaniu nie znosi?

Bardzo lubię Poznań obecny. Bardziej niż ten, jaki pamiętam z czasów, kiedy z niego wyjeżdżałam. Lubię go za zieleń, parki, lasy i jeziora, za ścieżki rowerowe, za sprawną, punktualną komunikację miejską. Za to, że jest w tej chwili miastem otwartym, nowoczesnym, przyjaznym i każdy może tu znaleźć swoje miejsce. Nie lubię tego, że pod tą twórczą, świeżą i otwartą na świat warstwą czai się ciągle taka mieszczańska wygoda, która rozleniwia, usypia czujność i każe ładnie się ubierać do teatru na „ładne i przyjemne sztuki”.

Jaką radę dałaby Pani o połowę młodszej sobie?

Słuchaj siebie. Jeśli na czymś naprawdę ci zależy, to  rób to albo dąż do tego tak długo, jak to jest konieczne. Jeśli po drodze o tym zapomnisz lub się zniechęcisz, to znaczy, że nie było to wystarczająco ważne. Szukaj równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Doceniaj rodzinę i przyjaciół, dbaj o nich. Dbaj o siebie, nawet jeśli robisz mnóstwo rzeczy dla innych, nie zapominaj o sobie. I odpuść sobie czasem. Nie zawsze trzeba wygrać. Nie zawsze warto.

Żyj tu i teraz.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Kazimierowicz

Plebiscyt / Poznanianka Roku 2018 i Poznanianka Stulecia 1918-2018

Przedsiębiorcze, odważne i ambitne – mieszkanki Poznania niejednokrotnie udowodniły, że potrafią skutecznie zmieniać świat. Aby uczcić wyjątkowe kobiety, miasto organizuje plebiscyt “Równe Babki”, który wyłoni “Poznaniankę Roku” i “Poznaniankę Stulecia”

To pierwszy taki plebiscyt w Poznaniu. Impulsem do jego zorganizowania jest obchodzona w tym roku setna rocznica uzyskania równych praw wyborczych przez kobiety. Z tej okazji miasto doceni swoje wybitne mieszkanki, przyznając tytuły Poznanianki Roku oraz Poznanianki Stulecia.

– Rok 2018 jest wyjątkowy nie tylko ze względu na setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości – mówi Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – W 1918 roku dekretem o ordynacji wyborczej ustanowiono, że prawo do wyboru swoich reprezentacji do Sejmu będą miały także kobiety. Z okazji rocznicy tego wydarzenia chcemy podkreślić, jak wiele poznanianki wniosły do historii naszego miasta i jak wiele im zawdzięczamy również obecnie.

Kandydatki do obu tytułów wybrała specjalnie do tego powołana kapituła oraz zespół ekspercki. W jego skład weszły osoby, które doskonale znają Poznań i jego mieszkanki, m.in. dziennikarze i historycy.

W przypadku “Poznanianki Roku 2018” kapituła poszukiwała kobiet, które kochają to, co robią i przyczyniają się równocześnie do rozwoju Poznania. Kobiet, które walczą o swoje z konsekwencją, pracowitością i zaangażowaniem, bo kochają to, co robią.

– Każdy z ekspertów miał wytypować swoje trzy kandydatki oraz uzasadnić swój wybór – wyjaśnia Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Kapituły Plebiscytu i Zespołu Ekspertów, inicjator przedsięwzięcia. – Często nasze wskazania się pokrywały. Ostatecznie wybraliśmy listę dziesięciu pań, działających w różnych obszarach – począwszy od sportu poprzez sztukę aż do chirurgii plastycznej. W przypadku “Poznanianki Stulecia” metoda wyboru zasłużonych kobiet była podobna, na liście znalazło się ostatecznie 9 kandydatek.

Jednak ostateczny głos w plebiscycie mają mieszkanki i mieszkańcy miasta. Na wybraną kandydatkę zagłosować może każdy pełnoletni poznaniak i poznanianka. Wystarczy wysłać sms na numer 4320, w treści wpisując “PR” i numer kandydatki, np. “PR1” (w przypadku plebiscytu “Poznanianka Roku”) lub “PS10” i numer kandydatki, np. “PS101” (w przypadku plebiscytu “Poznanianka Stulecia”). Można też zadzwonić pod numer 61 646 33 44 (w godzinach 7:30 – 20:00) i w rozmowie z operatorem podać numer wybranej kandydatki w każdej z kategorii.

Z jednego numeru telefonu można wysłać tylko jeden sms w danym plebiscycie. Głosy z aparatów telefonicznych, które uniemożliwiają identyfikację numeru, nie będą rejestrowane.

Plebiscyty startują 22 listopada dokładnie o północy i potrwają do 6 grudnia do godziny 23:59.

Wśród uczestników głosowania zostaną rozlosowane zaproszenia na uroczystą galę finałową.

– Oficjalne ogłoszenie wyników plebiscytu zaplanowaliśmy na 17 grudnia 2018 roku  – mówi Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania, organizatorka przedsięwzięcia. – Odbędzie się wtedy gala, na którą zapraszamy także naszych najważniejszych gości – mieszkańców Poznania.

Plebiscyt “Poznanianka Roku” na stałe wejdzie do kalendarium wydarzeń miasta. Co roku mieszkanki i mieszkańcy będą mogli wyłonić najbardziej zasłużone kobiety, które działają na rzecz Poznania.

(Żródło: www.poznan.pl)

Poznanianka Roku 2018:
1. Anonimowa Ukrainka: https://bit.ly/2KreiGP
2. Siostra Cecylia Belchnerowska: https://bit.ly/2AaMB0a
3. Alicja Biała: https://bit.ly/2zlVZP3
4. Anna Jakrzewska-Sawińska https://bit.ly/2TCjziM
5. Agnieszka Kubicka https://bit.ly/2DFAfAH
6. Renata Mataczyńska https://bit.ly/2DDlgai
7. Dorota Raczkiewicz https://bit.ly/2Br3g1m
8. Justyna Tomczak-Boczko https://bit.ly/2Qh6VqG
9. Krystyna Wechmann https://bit.ly/2OXngMD
10. Patrycja Wyciszkiewicz https://bit.ly/2zm7ZQq
Poznanianka Stulecia:
1. Wanda Błeńska: https://bit.ly/2DEFqRm
2. Agnieszka Duczmal: https://bit.ly/2qZ67sl
3. Kazimiera Iłłakowiczówna: https://bit.ly/2S6pNWM
4. Alicja Karłowska-Kamzowa: https://bit.ly/2PSH21i
5. Hanna Kóčka-Krenz: https://bit.ly/2r2omNG
6. Maria Siemionow: https://bit.ly/2R5rDHm
7. Zofia Sokolnicka: https://bit.ly/2R74B2C
8. Konstancja Swinarska: https://bit.ly/2OXENnH
9. Maria Wicherkiewicz: https://bit.ly/2FDQ2md

Zasady głosowania na: http://www.poznan.pl/poznanianka

 

“Wypromuj się – w życiu, biznesie i pracy” – konferencja

Trwa jedenasta edycja Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości, który rozpoczął się 12. listopada. Wśród licznych, odbywających się z tej okazji w Poznaniu wydarzeń znalazła się konferencja Wypromuj się – w życiu, biznesie i pracy. 

Odbyła się ona 13 listopada, z inicjatywy członkiń Stowarzyszenia Business and Professional Women Posnania – Aleksandry Korneckiej, Agnieszki Surowik, Blanki Kordylewskiej oraz Hanny Koźlińskiej. Wydarzenie wsparła dr hab. Iwetta Andruszkiewicz z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, badaczka w dziedzinie nauk społecznych i ekonomicznych, koncentrująca się na kwestiach roli i praw kobiet w biznesie i nauce. To ona gościła prelegentki w auli WNPiD UAM, a także jako pierwsza zabrała głos.

Wyjaśniła idee Światowego Tygodnia Przedsiębiorczości, wspomniała również o zbliżającym się Światowym Dniu Przedsiębiorczości Kobiet (19 listopada). Zaznaczyła, że w Polsce co trzecie przedsiębiorstwo prowadzone jest przez kobietę. Zakończyła hasłem, która miało przyświecać całemu spotkaniu: „Obudź w sobie przedsiębiorczego ducha”.

Następnie z widownią przywitała się współorganizatorka wydarzenia Agnieszka Surowik, prezydent Business and Professional Women (rozwiń nazwę). Opisała działalność stowarzyszenia, którego celem jest m.in. działanie na rzecz praw kobiet, wspomaganie ich rozwoju oraz przedsiębiorczości, jak również działalność społeczna i charytatywna.

Na wstępie prowadząca, dr hab. Andruszkiewicz, podkreśliła że choć pewnym punktem wyjścia była kwestia przedsiębiorczości kobiet, to prelekcje w tym samym stopniu dotyczą żeńskiej i męskiej części widowni. W związku z tym temat kobiet w biznesie nie był już ponownie poruszany, a szkoda. Uniwersytecka sala wypełniona była głównie studentkami i studentami wydziału, toteż treść przygotowanych przez mówczynie wystąpień była do nich dostosowana. Każdy referat trwał dwadzieścia minut i towarzyszyła mu obowiązkowa prezentacja wyświetlana na rzutniku. Być może to ta skondensowana forma wymusiła bardzo pragmatyczny profil wystąpień, które sprowadziły się do pewnego zbioru wskazówek i dobrych rad dla początkujących przedsiębiorczyń i przedsiębiorców.

Blanka Kordylewska – coach, trenerka biznesu, mediatorka, specjalistka od mentoringu i prawa pracy – jest HR Biznes Partnerem w Banku PKO SA. Doskonale zna rekrutacyjne realia, zatem jej prezentacja dotyczyła tego, jak przygotować świetne CV, które zamiast wylądować w koszu może nam zapewnić zatrudnienie w upragnionym miejscu.

Blanka Kordylewska

Jednocześnie prelegentka już na początku wystąpienia podkreśliła, że nie ma czegoś takiego jak uniwersalne CV”. Kluczem do sukcesu jest uważne czytanie oferty pracy, bo w niej znajdziemy wszystko, czego oczekuje od nas potencjalny pracodawca. Blanka Kordylewska zachęcała, by uwzględnić w swoim curriculum sekcję „zainteresowania”, a także chwalić się osiągnięciami i w miarę możliwości podawać dane liczbowe. Jej sugestie dotyczyły nie tylko treści dokumentu, ale także jego formy (np. dobór odpowiedniej czcionki czy zapis we właściwym formacie).

Kolejna mówczyni, Hanna Koźlińska, prowadzi własne biuro rachunkowe OPTI. Tytuł jej prelekcji brzmiał: Bądź swoim szefem i zaprzyjaźnij się z księgową. W pierwszej części znalazły się odpowiedzi na pytanie, jak zostać w Polsce przedsiębiorcą i przedsiębiorczynią, a dokładniej wszelkie związane z tym procesem kwestie formalne, załatwiane w urzędach.

Hanna Koźlińska

Natomiast druga część jej wystąpienia poświęcona została roli, szerokim kompetencjom oraz specyfice pracy księgowej – niezwykle istotnej dla organizacji, Hanna Koźlińska zapoznała publiczność z zasadami współpracy, które powinny być przestrzegane w relacji szefostwa z księgową, aby tej ostatniej umożliwić sprawne działanie. Mnie natomiast nurtowało pytanie: czy istnieją jacyś księgowi? To chyba jeden z niewielu zawodów, gdzie automatycznie używa się nazwy w rodzaju żeńskim.

Agnieszka Surowik

Następnie za mikrofon ponownie chwyciła Agnieszka Surowik, tym razem aby wygłosić prelekcję zatytułowaną Jesteś swoją najlepszą marką. Prezeska BPW jest bowiem menadżerką oraz certyfikowaną trenerką biznesu, a także coachem. Od razu nawiązała kontakt z publiką, choć dobór anegdoty ilustrującej, czym jest marka, wydał mi się niezbyt trafiony. Żart ten ma dość długą internetową brodę, można go znaleźć na przykład TUTAJ. Czepiam się? No cóż, oceńcie same.

Agnieszka Surowik w swojej prezentacji starała się podkreślić, jak istotna jest silna, odpowiednio zbudowana marka osobista. Opisywała sposoby działania i strategie, pozwalające na tworzenie skutecznego personal brandingu, który będzie przynosił wymierne korzyści. Mówiąc „My sami jesteśmy wizytówką własnej marki” zachęcała do dbania o swój wizerunek, zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Temat social media poruszała również ostatnia prelegentka, Aleksandra Kornecka w wystąpieniu Wykorzystaj potencjał social mediów – pracująca w branży IT inżynierka, specjalizująca się kwestiach oprogramowania, liderka grupy Girls Who Test.

Aleksandra Kornecka

Skupiła się głównie na dwóch platformach: Facebooku oraz LinkedIn. Prelekcja zawierała wiele porad dotyczących tego, jak kreować swój profil w mediach społecznościowych, zwiększać zasięgi postów oraz gromadzić tzw.followersów zainteresowanych naszą działalnością. Pojawiły się też nawiązania do netykiety oraz internetowych dobrych praktyk.

Konferencję podsumowała krótko dr hab. Andruszkiewicz, zachęcając jednocześnie publiczność do zadawania pytań. Zgromadzone studentki i studenci nie byli skorzy do dyskusji na forum, ale miejmy nadzieję, że mimo to – rozbudził się w nich duch przedsiębiorczości.

Relacja oraz zdjęcia dla ONEPoznan: Anna Gołąbek

Stulecie praw Kobiet – Emancypantki na imieninach ulicy

“Odważmy się być wolnymi, poznajmy naszą siłę!” –  11 listopada ulicami Poznania przeszedł herstoryczny marsz poznańskich emancypantek.

Sto lat temu kraj odzyskał niepodległość a kobiety w Polsce wywalczyły prawa wyborcze. ONEPoznan świętował 100-lecie praw wyborczych kobiet w najlepszym możliwym towarzystwie! Do herstorycznego pochodu obywatelek podczas Imienin Ulicy św. Marcin w Poznaniu dołączyły (przebrane w stroje z epoki) aktywistki miejskie, naukowczynie, miejskie radne oraz kobiety, które postanowiły oddać hołd swoim przodkiniom, które wywalczyły dla nas prawa wyborcze.

Zainspirowane strojami emancypantek, stworzyły własne kostiumy nawiązujące do mody sprzed 100 lat. Po marszu wzięłyśmy udział w herstorycznej sesji zdjęciowej.

Przypominamy, że to właśnie poznanianki, jako pierwsze w Polsce mogły cieszyć się biernymi i czynnymi prawami wyborczymi w praktyce. To tutaj po raz pierwszy w historii Polski w sejmie zasiadały kobiety!
Polski Sejm Dzielnicowy obradował w Poznaniu w dniach 3-5 grudnia 1918 r. Według oficjalnego spisu z 1918 r. na Sejm wybrano 1398 posłów, w tym aż 129 kobiet (9 proc. mandatów).
W czasie obrad sejmu postulowano między innymi o utworzenie zjednoczonej, wolnej Polski – włączenie ziem pruskich do odradzającej się Polski na mocy konferencji pokojowej (nie powstania). Przyjęto nowy skład Naczelnej Rady Ludowej i jej Komisariat, które uzyskały pełną legalizację i uznanie Polaków ziem zaboru pruskiego. Przyjęto też uchwały dotyczące m.in. spraw socjalnych i oświatowych, a także utworzenia uniwersytetu w Poznaniu. Sejm Dzielnicowy był ważną manifestacją patriotyzmu w podzielonej Polsce, pokazał również jedność Polaków zaboru pruskiego, nowoczesne i demokratyczne sposoby obejmowania i sprawowania władzy oraz był istotnym krokiem ku Powstaniu Wielkopolskiemu.

Zobaczcie naszą fotorelację!

Konkurs “Poznański Wolontariusz Roku” (Wolontariuszka!)

Znasz kogoś z sercem na dłoni? Zgłoś Go do konkursu Poznański Wolontariusz Roku

Rozpoczynamy XIX edycję konkursu Poznański Wolontariusz Roku! Chcemy promować wolontariat, nagrodzić osoby i organizacje szczególnie zaangażowane w działalność wolontaryjną na rzecz Poznania i jego mieszkańców.

Wzorem lat ubiegłych laureaci/tki zostaną wyróżnieni/one w 6 kategoriach:

  • młodzieżowej – dla osób do 19 roku życia;
  • indywidualnej – dla osób pomiędzy 20 a 60 rokiem życia;
  • senioralnej – dla osób powyżej 60 roku życia;
  • zespołowej – dla grup prowadzących działania o charakterze wolontariackim;
  • wolontariat szkolny – dla zespołów działających w ramach szkolnych kół wolontariatu;
  • wolontariat pracowniczy – dla programy wolontariatu pracowniczego.

Serdecznie zapraszamy do aktywnego zgłaszania Wolontariuszy/ek –  osób, grup, organizacji, firm, z którymi stykacie się w swojej codziennej działalności. Możecie w ten sposób okazać wdzięczność za otrzymaną pomoc oraz pokazać, że ich praca, zaangażowanie i poświęcony czas są zauważane i doceniane.

Zgłoszenia można składać od 9 do 25 listopada 2018 roku – mailem (na adres: ngo@um.poznan.pl); osobiście lub pocztą w siedzibie Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania przy ulicy 3 Maja 46  – zawsze z dopiskiem “Poznański Wolontariusz Roku”.

Spośród zgłoszonych osób Kapituła Konkursu wyłoni zwycięzców, którzy nagrodzeni zostaną 12 grudnia 2018 r. podczas uroczystej Gali.

Organizatorzy konkursu “Poznański Wolontariusz Roku” zapewniają ochronę danych osobowych zawartych w zgłoszeniach kandydatów. Informacje wykorzystane zostaną tylko w celu przeprowadzenia konkursu. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych można znaleźć pod adresem https://www.um.poznan.pl/klauzulainformacyjna/

Załączniki

Źródło: http://www.poznan.pl/