Bogumiła Jung | 7 pytań o…


BOGUMIŁA JUNG
– profesor sztuk plastycznych, zatrudniona w Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, gdzie obecnie jest prorektorem ds. współpracy z interesariuszami zewnętrznymi, a także Prowadzi Pracownię Designu Inspirującego na Wydziale Architektury i Wzornictwa.
Jest projektantką wzornictwa, jej specjalnością jest szkło użytkowe, ma także realizacje w zakresie architektury wnętrz, mebli oraz projektowania unikatowego.
Prowadzi działalność popularyzatorską w dziedzinie wzornictwa, była członkiem jury wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów projektowych, ma w dorobku wystawy i publikacje popularno-naukowe.
Od 2013 jest prezesem Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych SPFP – ogólnopolskiej organizacji profesjonalistów z dziedziny wzornictwa.
  1. Czy Polka to wciąż “Matka Polka”? Jakie jesteśmy?
  2. Mam wrażenie, że kulturowa „figura” Matki Polski jest dobrze ugruntowana i choć spełniła już swe „zadanie” – niełatwa jest jakakolwiek jej modyfikacja. A zawarta w niej osobliwa mieszanka opiekuńczości, zaradności, poświęcenia i heroizmu – jest niekiedy wskazówką (no i dobrze…), ale często, niestety: wymaganiem, koniecznością i żądaniem – dla kolejnych pokoleń Polek. Szkoda tylko, że jakby w tym zestawie zupełnie umyka dalekowzroczna troska o ekwiwalentny zbiór wymaganych cnót – dla panów…

    Jakie jesteśmy? – podążając tropem figur-wzorców, to można się pokusić, że dziś najczęściej widzę dookoła siebie Matkę Polkę–Kobietę Pracującą (z dopiskiem: „żadnej pracy się nie boję!” 😉 Chwała Irenie Kwiatkowskiej za jej brawurowe, fenomenalne wprowadzenie do masowej wyobraźni tej postaci, która od lat siedemdziesiątych XX w. trzyma się nieźle. Nie tylko oparła się działaniu czasu, ale może dzisiaj nawet skuteczniej niż kiedyś umie „brać sprawy w swoje ręce!”.

    1. Jaka jest pozycja kobiet w dziedzinie, którą się Pani zawodowo zajmuje?

    Zajmuję się działalnością naukowo-dydaktyczną i uprawianiem twórczości w zakresie wzornictwa, a także aktywnym promowaniem sztuk projektowych. I na tych polach pozycja kobiet bywa różna. Inna jest na uczelniach, gdzie sytuacja zmieniła się znacznie w ciągu ostatnich dwóch dekad – kiedy zaczynałam pracę, na moim Wydziale Architektury i Wzornictwa były tylko dwie panie na prawie trzydziestu zatrudnionych. Dzisiaj jest niemal równowaga wśród kadry dydaktycznej. Ale już wśród osób, pełniących funkcje na Uczelni – jeszcze kobiet jest dużo mniej. Chociaż się zdarzają, a jeszcze trzy dekady temu nie było ich wcale.

    Natomiast w tzw. wolnym zawodzie projektanta, dizajnera – można zauważyć, że obecnie jest niemal równowaga wśród młodych osób wchodzących w zawód, zakładających własną firmę. I można powiedzieć, że tu powoli pozycja kobiet się polepsza, najwięcej zależy od własnych umiejętności. Gorzej to wygląda na poziomie współpracy z różnymi wykonawcami – jest jak wszędzie, stereotypy kulturowe trzymają się mocno. Bo też to nie jest coś, co zmienia się w ciągu dekady, dwóch. Trzeba pracy pokoleń.

    1. Co znaczy dla Pani pojęcie “feminizm”?

    To jest właśnie takie zadanie na dwa, trzy pokolenia. Równouprawnienie fundamentalne – czyli prawo głosu, samostanowienie w sensie prawnym – jest, ale to początek, baza. Mamy nawet już więcej – równy dostęp do edukacji, równe możliwości w zakresie wychowania dzieci, urlopów itd. Ale teraz chodzi o co innego, o mądrą politykę przeciwdziałania krzywdzącym stereotypom kulturowym, niezgodę na nierówne traktowanie – także płacowe.

    1. Gdzie, jako kobiety, jesteśmy 100 lat po uzyskaniu praw wyborczych?

    Nadal „w procesie” zmian. Sto lat to dużo – zobaczmy, jak zmieniła się nasza rzeczywistość, w sensie materialnym – fundamentalnie. Ale, z drugiej strony – to bardzo mało, aby wywołać trwałe zmiany w postawach, głęboko ugruntowanych kulturowo.

    1. Poznanianka, którą Pani podziwia, to…?  

    Jest wiele takich osób, bo podziwiam Poznanianki z mojego środowiska, które działają na kilku polach: pełnią funkcje, a jednocześnie prowadzą działalność artystyczną/twórczą, a to wszystko jeszcze wiążą z życiem rodzinnym. I mówię tu o funkcjach, którym z trudem przypisujemy żeńskie formy, takie jak: dziekan, rektor – od tak niedawna pełnią je kobiety. Ale pełnią! – i za to je podziwiam.

    1. Ważne dla Pani miejsca w Poznaniu?

    Lubię cały Poznań! Wszystkie „miejsca” Uniwersytetu Artystycznego i galerie, także muzea, teatry, kina. A też małe knajpki, gdzie wrze i kipi od działań artystycznych, koncertów, i te różne miejsca na wolnym powietrzu, gdzie odbywają się działania plenerowe, festiwale. Lubię Miasto latem, kiedy jest puściej, bo wielu wyjeżdża, a tutaj jakby jest więcej przestrzeni i nadal nieustannie „się dzieje”…

    1. Jaką radę dałaby Pani o połowę młodszej sobie?

    Piękne pytanie! Nasuwa mi się taka myśl: wszystko, co nam niekiedy zdarzy się utracić czy zagubić, można jakoś odzyskać, odtworzyć czy odrobić – z wyjątkiem czasu! Więc rozsądnie gospodaruj tym jedynym „dobrem całkowicie nieodnawialnym”.

    I jednocześnie pamiętaj, że dobrze wykorzystywać swój czas, to wcale nie znaczy ciągle działać, być stale aktywnym, czynnym. Twórczość wymaga także (pozornej!) ciszy, rzekomej bezczynności – kiedy to kumulujemy wrażenia, buduje się myśl, tworzy potencjał, który dopiero eksploduje w formie wypowiedzi artystycznej. Więc najważniejsze chyba jest to, by zachować równowagę pomiędzy różnymi elementami naszego życia.