Cytat na dobry TYdzień | Zofia Moraczewska

Zofia Moraczewska z domu Gostkowska (ur. 4 lipca 1873 w Czerniowcach, zm. 16 listopada 1958 w Sulejówku) – polska działaczka społeczna i polityczka lewicy, posłanka na Sejm Ustawodawczy oraz na Sejm III kadencji w II RP.

Początkowo uczyła się w domu, w 1889 ukończyła Zakład Wyższy Naukowy Żeński W. Niedziałkowskiej, a następnie Seminarium Nauczycielskie Żeńskie we Lwowie. W 1893 z odznaczeniem zdała egzamin dojrzałości, zaś w 1895 złożyła egzamin na nauczyciela języka niemieckiego w szkołach powszechnych. Od 1891 do 1893 wykonywała pracę nauczycielki w gimnazjum W. Niedziałkowskiej we Lwowie, następnie do 1895 odbyła praktykę w szkole ćwiczeń przy tym gimnazjum.

Już we wczesnej młodości zaangażowała się w działalność społeczną i polityczną – w 1896 wstąpiła do Galicyjskiej Partii Socjaldemokratycznej, a w tym samym roku wyszła za mąż za Jędrzeja Moraczewskiego. W czasie zamieszkania w okręgu wyborczym Moraczewskiego w Stryju z jej inicjatywy powstały organizacje „Związek Kobiet” i „Praca”, które szerzyły idee socjalistyczne i niepodległościowe, propagowały zasady spółdzielczości.

Po wybuchu I wojny światowej rozpoczęła działalność utworzonej w 1915 „Ligi Kobiet Galicji i Śląska”. Od 1916 została jej przewodniczącą. Wraz z „Ligą Kobiet Pogotowia Wojennego” działającą na terenie Królestwa Polskiego tworzyła Ligę Kobiet Polskich. W okresie 1917–1918 pracowała w Związku Sanitariuszek, następnie w 1919 w redakcji „Głosu Kobiet” w Warszawie, organu Wydziału Kobiecego PPS w Warszawie. Od 1920 na stałe mieszkała w Sulejówku k. Warszawy.

W styczniu 1919 została wybrana z listy nr 1 (PPSD) w okręgu wyborczym nr 36 (Kraków) i weszła w skład Sejmu Ustawodawczego RP zasiadając jako jedyna kobieta w klubie Związku Polskich Posłów Socjalistycznych. Na 10 sesji Sejmu 5 marca 1919. wystąpiła z interpelacją przeciw dyskryminacji kobiet, jaką było zamierzone zwolnienie z pracy urzędniczek w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Wraz z Julianem Smulikowskim głosowała za uchwaleniem konstytucji marcowej, za co otrzymała naganę partyjną – na znak protestu wystąpiła z klubu i na kilka lat zawiesiła działalność polityczną, we wrześniu 1922 (pięć lat później wystąpiła z PPS).

Po przewrocie majowym dokonanym w 1926 przez Józefa Piłsudskiego, stanęła w grudniu 1927 na czele „Demokratycznego Komitetu Wyborczego Kobiet Polskich”. Po zakończonych wyborach parlamentarnych, w marcu 1928 z inicjatywy Moraczewskiej został on przekształcony w Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, który szybko stał się największą organizacją kobiecą w kraju. Dzięki jej zabiegom przedstawicielki Związku weszły w skład delegacji rządowych na sesje Międzynarodowego Biura Pracy, sesję Ligi Narodów w Genewie w 1931. oraz na Konferencję Rozbrojeniową w Genewie w 1932.

W 1930 ponownie wybrana z listy państwowej BBWR do Sejmu, nie przejawiała większej aktywności w życiu politycznym. W Sejmie była kierownikiem grupy w Komisji Imigracyjnej.

W 1933 zrzekła się stanowiska przewodniczącej Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet i wraz z grupą współpracowniczek wystąpiła z organizacji protestując przeciw zbyt prorządowemu stanowisku Związku. W 1935 powołała do życia „Samopomoc Społeczną Kobiet”.

W czasie wojny była członkinią Rady Nadzorczej Spółdzielni Spożywców „Społem” w Sulejówku i organizatorką Komitetu Obywatelskiego pomocy ofiarom wojny. W grudniu 1940 usunięta przez Niemców z własnego domu, mieszkała wraz z mężem w drewnianej oficynie dworku Józefa Piłsudskiego. Po wojnie nie angażowała się w życie publiczne. Władze komunistyczne pozwoliły jej na zatrzymanie willi w Sulejówku, w którym mieszkała od 1920. Po wojnie, od 1947 przygotowywała do druku Encyklopedię polskiego ruchu kobiecego. Zmarła 16 listopada 1958 w Sulejówku.

Źródło: Wikipedia

 

Zofia Moraczewska, przemówienie na sesji plenarnej w Sejmie, dnia 14.03.1919

„Ponieważ mam zaszczyt przemawiać jako pierwsza kobieta w Sejmie polskim, niechaj mi będzie wolno wyrazić głęboką radość, że odradzająca się ojczyzna moja po stu kilkudziesięciu latach niewoli zaraz w pierwszych chwilach, bo już przy uchwaleniu ordynacji wyborczej do Sejmu, śmiało i stanowczo przeciwstawiła się wiekowym tradycjom przez udzielenie praw obywatelskich tym szerokim masom ludności, które dotychczas były praw pozbawione, a w tej liczbie kobietom. (Na lewicy brawo.) Mam głęboką ufność i wiarę, że Wysokiemu Sejmowi danem będzie dzieło rozpoczęte doprowadzić do końca przez usunięcie wszystkich krzywd, niesprawiedliwości i przywilejów, które dotąd trzymały w okowach społeczność polską i mam ufność, że w niedalekiej przyszłości znajdziemy się w prawdziwie wolnej, bo wewnątrz odrodzonej ojczyźnie. Marzy mi się Polska nie tylko na zewnątrz wielka i wpływowa, ale i wewnątrz świetnie zagospodarowana, kwitnąca zdrowiem i dobrobytem, czysta i bogata.” 

Cytat na dobry TYdzień | Wanda Błeńska

WANDA MARIA BŁEŃSKA

Matka trędowatych, “Dokta”, jak nazywali ją Afrykanie, spędziła z nimi, lecząc, opatrując i ucząc, 42 lata. Chorym i pokrzywdzonym przez los poświęciła całe swoje życie. Mała, drobna. Wielka.

Urodziła się 13 października 1911 roku w Poznaniu. W 1928 roku rozpoczęła studia medyczne na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego, które ukończyła w 1934 roku. Kolejne dwa lata pracowała w szpitalu i Państwowym Zakładzie Higieny w Toruniu. Realizując swoje zainteresowania, w 1937 roku ukończyła Wyższy Kurs Mikrobiologii Lekarskiej w PZH w Warszawie. Potem pracowała w placówkach zdrowia w Gdańsku i Gdyni.

Była żołnierzem Armii Krajowej. Aresztowana w 1944 roku, następnie więziona w Gdańsku i Toruniu. Po wojnie konsekwentnie podwyższała kwalifikacje, kończąc kurs medycyny tropikalnej dla lekarzy w Hamburgu, Londynie i Liverpoolu. Jako doświadczony lekarz wyjechała do Ugandy i zamieszkała w ośrodku misyjnym, by wkrótce osiąść jako lekarz naczelny w Bulubie nad Jeziorem Wiktorii. Obecnie ośrodek ten, znacznie dzięki niej rozbudowany i unowocześniony, nosi nazwę Buluba Leprosy Center The Wanda Blenska Training Center. Pracowała też w dwóch innych ugandyjskich dystryktach – Busoga i Buganda, w misyjnych ośrodkach dla trędowatych. Oprócz pomocy medycznej niosła też pomoc socjalną i edukacyjną – uczyła pielęgniarstwa, udzielania pierwszej pomocy, rehabilitacji, czytania i pisania. W 1983 roku przeniosła się na dwa lata do leprozorium w indyjskim Puri założonego przez o. Mariana Żelazka.

Specjalne miejsce w jej lekarskiej praktyce zajmowali ludzie trędowaci, dla których była “Matką”. Długoletnia, pełniona z wielkim oddaniem praca przyniosła jej liczne odznaczenia i wyróżnienia, m.in. Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (nadany przez Prezydenta RP na Uchodźstwie), honorowe obywatelstwo Ugandy, doktorat honoris causa poznańskiej Akademii Medycznej, watykański Order św. Sylwestra, Złotą Statuetkę Hipolita za “stanie na straży wzorców moralnych i etycznych oraz za pracę na rzecz potrzebujących w Polsce i za granicą”, dziecięcy Order Uśmiechu i Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego.

W 1993 roku wróciła do Polski i zamieszkała w Poznaniu. Tutaj uroczyście obchodzono jej 90. (8 listopada 2001 roku w auli UAM) i 95. (30 października 2006 roku w katedrze) urodziny z udziałem przedstawicieli władz miasta i Kościoła. Obecni na nich byli także poznaniacy, którzy szanują i podziwiają to wszystko, co w odległej Afryce zrobiła.

Jej imię noszą poznańska Szkoła Podstawowa na Piątkowie i Szkoła Podstawowa w Niepruszewie. Honorowe Obywatelstwo Miasta Poznania przyznano dr Wandzie Błeńskiej “w dowód uznania zasług podczas długoletniej, pełnej poświęceń pracy wśród osób trędowatych w Afryce”. Decyzję o nadaniu tytułu wpisano w uchwałę Rady Miasta Poznania 15 maja 2001 roku.

30 października 2011 roku, po uroczystej mszy św. w kościele św. Marcina (miejsce chrztu Wandy Błeńskiej) w Sali Renesansowej ratusza odbyła się uroczystość z okazji 100 urodzin Jubilatki połączona z prezentacją książki Wanda Błeńska. Spełnione życie Joanny Malewskiej i Marty Pawelec. Wieczorem przy moście biskupa Jordana wypuszczono “do nieba” sto urodzinowych lampionów i odmówiono różaniec misyjny.

Wanda Błeńska zmarła 27 listopada 2014 roku w wieku 103 lat.

Więcej o dr Wandzie Błeńskiej w naszej biblioteczce o poznaniankach >>>

Źródło: poznan.pl

 

Wybitne Postacie Uniwersytetu #30 – dr Wanda Błeńska | Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Cytat na dobry TYdzień | Ludwika Jahołkowska-Koszutska

Ludwika Jahołkowska-Koszutska (ur. 1872, zm. 27 października 1928 w Warszawie) – polska aktywistka feministyczna, nauczycielka i pisarka, radna Warszawy.

We wczesnej młodości publikowała utwory literackie, a następnie zaangażowała się w działalność edukacyjną i społeczną. Należała do Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich kierowanego przez Paulinę Kuczalską-Reinschmit. W 1907 była w gronie założycielek Polskiego Stowarzyszenia Równouprawnienia Kobiet i wkrótce została prezeską tej organizacji.

Uważała I wojnę światową za czynnik przyspieszający proces równouprawnienia kobiet z mężczyznami. Po wojnie przez osiem lat była radną Warszawy, należąc do Koła Reform Demokratycznych. Była jedną z założycielek Centralnego Komitetu Równouprawnienia Politycznego Kobiet Polskich i jego następcy, Klubu Politycznego Kobiet Postępowych. Była założycielką i wykładowczynią bezpłatnych kursów dla analfabetów w Mławie.

Zmarła 27 października 1928 roku na chorobę serca. Została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Wybrane utwory:

Herezje w ruchu kobiecym / Ludwika Jahołkowska-Koszutska. Herezje w ruchu kobiecym >>>

Wpływ wojny na sprawę kobiecą / Ludwika Jahołkowska-Koszutska.//W: Pamiętnik Zjazdu Kobiet Polskich w Warszawie w roku 1917 / pod red. J. Budzińskiej-Tylickiej. – Warszawa : Komitet Wykonawczy Zjazdu Kobiet Polskich, 1918. – S. 17-31

https://polona.pl/item/pamietnik-zjazdu-kobiet-polskich-w-warszawie-w-roku-1917,MTc4NjQ0NDE/8/#info:metadata

Cytat na dobry TYdzień | Paulina Kuczalska-Reinschmit

Paulina Kuczalska-Reinschmit (ur. 1859 i zm. 1921 w Warszawie) – polska działaczka społeczna, wydawczyni i publicystka, feministka nazywana Wodzem, Hetmanką, Sterniczką.

Pod zaborami inicjowała Zjazdy Kobiet, których celem było jednoczenie kobiet ponad podziałami klasowymi czy politycznymi (oraz ponad granicami zaborów). Były one krokiem milowym do wywalczenia przez Polki praw wyborczych w 1918 roku. W jednym z licznych artykułów, Kuczalska-Reinschmit odwołuje się do poznanianek.

Artykuł ukazał się w 3 numerze czasopisma „Ster” w marcu 1908 r.

 

Paulina Kuczalska-Reinschmit

ZADANIA RUCHU KOBIECEGO W POZNAŃSKIM

 

Ożywienie ruchu kobiecego w Poznańskim jest znamiennym objawem doniosłych przeobrażeń, jakie poczynają kiełkować w życiu Wielkopolski i świadczy dobitnie, iż zakusy pruskich gwałtów wywołują odżyw energii i samoobrony narodowej.

Pierwsze to, jakby ukazujące się wątłe jeszcze pędy rośliny, które wszakże już zwiastują, że martwota zimy topnieje pod smaganiem wichrów wiosennych.

W piastowej lipie poczynają już też krążyć potężne, ożywcze soki — stawi ona więc czoło nadciągającej nawałnicy i wbrew niszczycielskim jej szałom, nie tylko rychło się zazieleni, ale konary swe dźwignie jeszcze wyżej….

Stanowisko kobiety w społeczeństwie uznają socjolodzy za miarę rozwoju kultury narodowej — i słusznie. Tam bowiem gdzie tylko kobieta, z tych czy innych przyczyn, zmuszoną jest „milczeć” — gdzie pod ciężarem jarzma nie może się zdobyć na poczucie swych praw ludzkich, niezbędnych jej dla wykonania pełnej miary obywatelskich obowiązków, lub walczy o swe prawa bezskutecznie — tam wszędzie życie narodu, albo się zwęża i przytłumia w zastoju, albo też dziczeje!

A zdziczenie to przejawia się nawet w tych społeczeństwach, które już doszły do wyższego poziomu cywilizacji, nawet tam widzimy, że z powodu utrzymania podległości kobiet dzieją się czasem rzeczy potworne, ohydne i sprzeczne z nabytym stopniem kultury.

Przeciwnie, kraje w których kobiety osiągnęły równouprawnienie jak Finlandia i Norwegia, stanęły najwyżej w rozwoju demokratycznej kultury i zdołały przeprowadzić zdu- miewające reformy, zdobyć swobodę obywatelską i niezależność. Dzięki temu właśnie, że rozwój narodu był wszechstronny, że kobiety nie pozostawały opoką obskurantyzmu i balastem bierności, ale przeciwnie wnosiły do życia swego narodu czynnik nowej siły, samodzielności i etycznego wysubtelnienia. Odmiennością swoich poglądów i odczuwań śmiało wyrażanych i wcielanych w czyn pogłębiały myśl narodową i przekształcały jaźnie ludzkie a te w następstwie zmieniać musiały i warunki zewnętrznego bytu narodu.

Szczególnie usilnie szerzyły oświatę Finlandki i współcześnie rozbudzały wśród włościańek poczucie ich praw ludzkich i obywatelskich a wśród włościan uznanie równości płci, jako nieodłącznej części powszechnej równości społecznej.

Wiece włościańskie po wsiach w sprawie kobiecej zaczęto najwcześniej w Finlandii organizować, jak również wędrowne kursy rzemiosł i gospodarstwa, specjalne odczyty dla matek o wychowaniu dzieci itp. Finlandki — bacznie śledziły postępy ruchu kobiecego w innych krajach, aby spożytkowywać ich wzory i doświadczenia. Wydawały dwa pisma i mnóstwo broszur oryginalnych i tłumaczonych w sprawie kobiecej. Niezmordowane były mimo ostrego klimatu w rozpowszechnianiu tych książek po kraju całym, nawet pod strzechy wioskowe i tym swoim usiłowaniom zawdzięczają uzyskanie równouprawnienia przy pierwszych sprzyjających okolicznościach.

W naszej historii również dostrzegamy, że dążenia kobiety polskiej do wyzwolenia występowały najsilniej w okresach wzmożonej żywotności narodu, jego lepszych i śmielszych porywów do wolności, wiedzy i dobra. A gdy tę nić przewaga reakcji zsuwała z osno- wy narodowego życia, wówczas i ogólne jego tętno znacznie słabło.

Świadomość wpływu jaki w innych krajach dążenie kobiet do równouprawnienia wywarło na bieg sprawy narodowej, powinno skłonić Wielkopolanki do śmiałego podjęcia, w tej zwrotnej chwili — wraz ze strażą języka i życia narodowego — łącznie i sprawy uobywatelnienia kobiety, przez zdobycie dla niej praw należnych każdemu człowiekowi bez względu na jego płeć.

Przykład dodatniego oddziaływania takiego połączenia dały nam już Czechy, gdzie rozwój narodowy nie mógłby dojść do obecnej siły, gdyby matki narodu były pozostały tylko na „straży” — bez odżywczego prądu dążeń do zdobywania własnego i narodowego usamodzielnienia. Prawdą jest bowiem, iż „niewolnica nie urodzi wolnego człowieka”. Dlatego też, obowiązkiem narodowym Wielkopolanek jest współdziałać w samoobronie ogólnej i przez wyrabianie w sobie i córkach hartu, niezależności myśli i dążeń.

Od podjęcia tego dzieła nie powinny się dać odstraszyć przestrogami krótkowidzów, że jeszcze „nie czas — nie pora”, „że wprowadzą rozdrobnienie sił”, „waśnie i szkodę tylko przynieść mogą” — bo wyżej przytoczone fakty stanowczo temu przeczą. A prawdę mówić zawsze czas i najtrudniejszą można uczynić zrozumiałą dla nieuprzedzonych umysłów.

W tym przeświadczeniu pionierki poznańskie powinny czerpać siłę potrzebną by oprzeć się zdziwieniu — nawet oburzeniu zaciętych przeciwników, znieść kamienie ciskane przez tych o czyje dobro się walczy i jad oszczerstw bezsilnych. Nie lękać się nawet, czy tych odważnych od razu stanie na wyłomie więcej czy mniej, bo jednostki zwykle rozpoczynały największe reformy.

Powstrzymywać rzeczniczek sprawy kobiecej nie powinna i często powtarzana przestroga, że „kobietom brak przygotowania”. Przygotowanie do pracy społecznej i politycznej nabywa się dopiero przez branie w niej udziału, tak jak uczymy się pływać, zaczynając pływać.

Szerzenie zaś wśród kobiet potrzebnych teoretycznych wiadomości społecznych i politycznych jest właśnie zadaniem stowarzyszeń i czytelń, przez dobór książek, pogadanek i odczytów.

Sprawa kobieca stanowiąc nieodłączną część ogólnych dążeń narodu do lepszych form bytu, program swój jednoczy wszędzie z prądem jakim bieży w danej chwili życie narodowe, wysuwając naprzód te same punkty programowe a przez to nabierając swoistej narodowej cechy. Dlatego to w Poznańskim ruch kobiecy wspólnie z całym społeczeństwem nie może poprzestać tylko na „zachowawczej straży” obecnych resztek swobody narodowej i obywatelskiej. — Rezultaty długoletniego stosowania zasady „zachowawczości” przez ogół społeczeństwa wykazały bowiem, iż nie jest ona dostateczną dźwignią samoobrony narodowej i należy nam obecnie wytężyć siły, czujność i twórczość naszą, aby zbroję zachowawczości, która obciąża i zniedołężnia ruchy, zastąpić najnowszymi środkami walki, według wzorów jakich dostarczyła już nauka i uspołecznienie w krajach o wysokim poziomie nie tylko cywilizacji, ale i kultury duchowej.

Dźwignią dość potężną, by zmienić prawo o wywłaszczeniu i fatalnej siódemki, może być parlament zwołany na zasadzie powszechnego 4-ro przymiotnikowego prawa wyborczego, bez różnicy płci.

Parlamenty w których zasiadają kobiety a nawet i te do których zyskały prawo wyboru, odznaczają się wyższą miarą subtelniejszej sprawiedliwości, nie gwałcą przyrodzonych praw i uczuć ludzkich, lecz dążą do zabezpieczenia wszystkim praw słuszności. Kobiety bowiem przy wyborach zwracają baczną uwagę na charakter kandydatów i nieraz politycy o wybitnych nawet zdolnościach, ale skazitelnej uczciwości — przepadali z tego powodu na wyborach.

Wielkopolanki podwójnie są więc zainteresowane w przeprowadzeniu reformy wyborczej i obecna sytuacja w Poznańskim powinna im poglądowo wyjaśnić pewnik, że prawa wyborcze stanowią najskuteczniejszy środek zabezpieczenia od przemocy, gdy prawa te są prawem powszechnym a nie przywilejem pewnych grup społecznych, które go wyzyskują na korzyść własną.

„Powszechnym głosowanie jest dopiero wówczas, gdy i kobiety głosują”, tym hasłem kierować się też powinny Wielkopolanki i postawić wyraźnie, żądanie powszechnego równego prawa wyborczego, przy bezpośrednim tajnym głosowaniu bez różnicy płci, wyznania i narodowości. Usilnie starając się o zjednanie dla swego hasła nie tylko opinii warstw inteligencji, ale i mas ludowych, by żądanej reformie ordynacji wyborczej zapewnić olbrzymią siłę masowego rozpędu.

Udział w samorządzie poprzedzał w ogóle uzyskanie praw politycznych przez kobiety, należy się więc starać i o ten przejściowy stopień. Nie lekceważyć drobnych ustępstw, jakie w tym kierunku uczyniono, bo praca opiekunek sierot, oraz w komisjach, deputacjach szkolnych itp. jest szkołą wyrobienia, a także wytwarza łączniki między różnymi warstwami narodu.

W uświadomionym ruchu kobiecym, dążącym do równouprawnienia, przybywa społeczeństwu naszemu ważny czynnik demokratyzacji. Najpierw przez łączność interesów kobiet wszystkich stanów w reformie praw cywilnych, pozyskaniu władzy nad dziećmi dla matek, zwalczaniu alkoholizmu, prostytucji, karciarstwa i innych wrogów rodziny; a także przez współzależność, która sprawia, że dopóki kobieta z ludu stać się może „żywym towarem”, dopóty kobiety wszystkich stanów ustawicznie są zagrożone w swoim szczęściu, zdrowiu własnym i dzieci. Wreszcie dzięki większej łatwości porozumienia się kobiet z inteligencji z ludem.

Uświadomienie istniejącej współzależności i ogólnokobiecej łączności interesów, przynagla bowiem kobiety nawet uprzywilejowane do popierania reform demokratycznych, a mamy przykłady w Finlandii, Norwegii, Rosji i w Galicji, że posłowie stronnictw ludowych byli lub są rzecznikami wyborczych praw kobiet.

Zaczątek żywszej czynności kobiet w Wielkopolsce witamy więc radośnie, spodziewając się, iż spożytkują one rychło nowe prerogatywy, zapisując się gromadnie do niedostępnych im dotąd stowarzyszeń politycznych — zakładając sieć nowych stowarzyszeń kobiecych, lub tworząc wspólne z mężczyznami, nawet dla celów równouprawnienia kobiet.

Aby zaś akcję kobiecych stowarzyszeń wzmocnić, należy dążyć do zawiązania ich federacji. Sojusz federacyjny bowiem zabezpieczony warunkiem jednomyślności uchwał, zapewnia możność współdziałania nawet stowarzyszeniom o bardzo rozbieżnych przekonaniach, nadając federacji siłę wielkiej zbiorowości i powagę przedstawicielstwa.

Oczekujemy też z żywym zainteresowaniem zapowiedzianego „Głosu Wielkopolanek” — tygodnika „dla kobiet wszystkich stanów” żywiąc nadzieję, że stać on będzie na wysokości obranego hasła „wspólna moc tylko zdoła nas ocalić”.

Cieszą nas głęboko te wieści o wzmożonym rozwoju życia narodowego w Poznańskim i nowe jego zwroty do źródeł siły, jakimi są ideały sprawiedliwości i równości społecznej.

Cytat na dobry TYdzień | Irena Sendlerowa

Irena Sendlerowa (zd. Krzyżanowska), ps. „Jolanta” (ur. 15 lutego 1910 w Warszawie, zm. 12 maja 2008 w Warszawie) – polska działaczka społeczna i charytatywna, członkini PPS i kierowniczka referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom („Żegoty”). Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, dama Orderu Orła Białego i Orderu Uśmiechu.
W czasie II wojny światowej współtworzona przez nią sieć ludzi i organizacji podjęła próbę uratowania ok. 2500 żydowskich dzieci (nie wszystkie przeżyły wojnę). W październiku 1943 została aresztowana przez Gestapo, jednak „Żegocie” udało się ją uwolnić. W czasie powstania warszawskiego była sanitariuszką w jednym z powstańczych punktów sanitarnych na Mokotowie. Po wojnie pracowała w opiece społecznej i średnim szkolnictwie medycznym. Przez długie lata jej działalność podczas okupacji była nieznana. W latach 2007 i 2008 jej kandydatura została zgłoszona do Pokojowej Nagrody Nobla.
 
Sejm RP ustanowił rok 2018 Rokiem Praw Kobiet ale i Rokiem Ireny Sendlerowej. Pod koniec 2017 roku Rada Miasta Poznania przyjęła stanowisko, w którym zadeklarowała, że w 2018 roku – Roku Praw Kobiet – poznańskim ulicom i skwerom nadawane będą nazwy nawiązujące do postaci kobiet. W Poznaniu bowiem jako patroni ulic przeważają mężczyźni. Kobiety stanowią jedynie 9 procent.
 
Dwa dni przed rocznicą wybuchu powstania w getcie warszawskiem, na sesji 17 kwietnia 2018 r., Rada Miasta Poznania uczciła pamięć Ireny Sendlerowej przyjmując uchwałę o nadaniu skwerowi przy skrzyżowaniu ulic Stawnej, Małe Garbary i Garbary, imienia Ireny Sendlerowej. Wniosek o nadanie nazwy złożony przez radnego Tomasza Wierzbickiego pozytywnie zaopiniowała Gmina Żydowska w Poznaniu, Rada Osiedla Stare Miasto oraz Komisja Kultury i Nauki.
Grafika: Anna Krenz