Dzikhi Bit / ŚRÓDCZANKI

Dzikhi Bit / 2018

ŚRÓDCZANKI

Mikołaj Pukianiec, CTK TRAKT

Śródecka historia kobiet wciąż czeka na swoje odkrycie. W ostatnich latach wiele pisało się o dziejach Śródki, lecz wciąż brakuje zwrócenia uwagi na rolę, jaką w przeszłości odgrywały kobiety. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, choć największym wyzwaniem dla badaczy jest bark źródeł w pełni oddający zaangażowanie kobiet w życie codzienne miasteczka, a następnie dzielnicy Poznania.

Staropolski system prawny mocno ograniczał miejsce kobiety w społeczeństwie. Jak wskazują historycy analizujący te zaganiania, sytuacja prawna kobiet zależała całkowicie od stanu cywilnego. Panny znajdujące się pod opieką ojca lub wyznaczonego opiekuna nie miały żadnego wpływu na decyzję o swoim losie. Prawo miejskie przewidywało, że po ślubie mężowie stają się dożywotnimi opiekunami majątku żony. Panny i mężatki pozbawione były większości praw publicznych, nie były dopuszczane do piastowania urzędów, godności, a ówczesne komentarze prawne z dystansem odnosiły się również do funkcji kobiety jako świadka w procesie sądowym. Pewną niezależnością mogły cieszyć się wdowy, które uzyskiwały niezależność finansową, same mogły wybierać mężów, zajmować się w ograniczonym zakresie handlem lub rzemiosłem, a także dysponować własnym majątkiem.

Warto zaznaczyć, że przez wieki małżeństwo traktowane było jako osobliwy układ handlowy, w którym kobieta wnosiła posag, a małżonek zobowiązany był zabezpieczyć równowartość tego „wkładu” w postaci wiana. W praktyce kończyło się to tym, że w dokumentach czynności majątkowych zaznaczano, że transakcje odbywają się za wspólną zgodą małżonków.

W dokumentach z 1393 roku spotykamy Małgorzatę ze Śródki, która wraz z mężem Jakubem, młynarzem z młyna na Cybinie, zapisuje pewne sumy Kościołowi w podziękowaniu za msze w intencji zmarłego przed laty jej pierwszego męża, który także był młynarzem.

Nie ma wątpliwości, że kobiety miały swój udział w prowadzeniu warsztatów rzemieślniczych mężów lub ojców, czasem zatrudniały się również jako pracownice najemne, służące czy przekupki. W księgach bractw nie znajdujemy jednak kobiet jako pełnoprawnych członkiń cechów rzemieślniczych. Pewne przywileje zwyczajowo przysługiwały siostrom cechowym, czyli wdowom po mistrzach cechowych, niekiedy także żonom i córkom. W statucie cechu krawców śródeckich z 1543 roku znajdujemy zapis o tym, że „podczas nieobecności męża (na zabraniu cechu – M.P.) winni starsi posłać dzban piwa małżonce jego” . W kolejnym punkcie statutu znajdujemy informację, że „o zgonie brata (członka bractwa – M.P.), siostry, dziecka lub żony brata winien ten, u kogo zmarły spoczywa, natychmiast uwiadomić starszych, a ci donoszą o tym wszystkim braciom”. W następnych latach dodano także uchwałę dotyczącą powtórnego wyjścia za mąż wdowy po krawcu: „jeżeli brat (członek bractwa – M.P.) ożeni się z wdową po bracie winien wyuczyć pasierbów rzemiosła jakoby synów własnych i pasierbowie ci są wolni od wszelkich opłat na równi z synami mistrzów cechowych” (zapis z 1556 roku).

Zmiana sytuacji kobiet nastąpiła wraz z rewolucją przemysłową, która dotarła na Śródkę na przełomie XIX i XX wieku. W powstających zakładach produkcyjnych – niemieckiej Fabryce Obróbki Drzewa i Stolarni, a także Fabryce Czekolady i Kakao Goplana, w późniejszym czasie także zakładach Nivea – znalazło zatrudnienie wiele kobiet. Etatowa praca kobiet wpłynęła znacząco na zmiany modelu wielopokoleniowych rodzin żyjących pod jednym dachem. Na Śródce Bractwo Kwestarskie założyło w 1896 roku żłobek św. Małgorzaty, powstały ochronki dla dzieci polskich i niemieckich (w wieku od trzech do sześciu lat), a także sala zajęć dla dzieci przy ul. Cybińskiej 5. Szybko zauważono konieczność stworzenia ośrodków opieki dla kobiet starszych. W tym celu powołano w 1903 roku Dom św. Kazimierza (początkowo przy ul. Ostrówek 7 a następnie przy ul. Śródeckiej 8/9). W zakładzie mogło przebywać 28 kobiet powyżej 60 roku życia, które za utrzymanie i opiekę medyczną płaciły około 12 marek miesięcznie.

Epoka fin de siècle pozwoliła kobietom aktywnie uczestniczyć w życiu codziennym śródeckiej enklawy. W spisie mieszkańców Śródki tamtych czasów spotykamy właścicielki czynszowych kamienic: Emilię Lisiecką (ul. Cybińska 2), Juliannę Szperlińską (Ostrówek 7 i Ostrówek 17/18), Johanne Raabe (Rynek Śródecki 3), Johanne Goldschmit (Rynek Śródecki 6), Julię Simon (Rynek Śródecki 12), wdowę Tschick (Rynek Śródecki 15), Franciszkę Wiśniewską (Śródka 4), Franciszkę Sikorską (Śródka 5).

Zdjęcie ze zbiorów Kwartalnika „Wokół Śródki”

Mieszkanki Śródki prowadziły także działalność handlową, by wspomnieć tylko Skład Towarów Kolonialnych i spożywczych otwarty u progu XX wieku przez W. Wrotkowską (Rynek Śródecki 13/14) czy interes prowadzony przez p. Schweminn w czasie II wojny światowej, o której obszernie pisaliśmy w publikacji z Archiwum Społecznego Śródki. Spis z 1913 roku wymienia także trudniące się handlem na Rynku Śródeckim zawodowe przekupki: S. Czekałę, M. Porankiewicz. Ostrzyc i golić mogli się mieszkańcy w zakładzie fryzjerskim E. Przymusińskiej (Ostrówek 12). Mieszkało tu także wiele szwaczek. Z żalem należy stwierdzić, że zaangażowanie śródczanek nie zostało tak docenione jak ich sąsiadek z Chwaliszewa, których losy upamiętniono w operetkowej farsie muzycznej pt. Pani majstrowa z Chwaliszewa prezentowanej na deskach poznańskich teatrów w 1875 roku.

W najnowszej historii Śródki szczególnie należy pokreślić wyjątkowy charakter pracowni witraży rodziny Powaliszów, którą od 1968 roku prowadzi Maria Powalisz-Bardońska. Spod jej ręki wyszły podziwiane nie tylko w Europie witraże, które zobaczyć można między innymi w katedrach w Poznaniu, Gnieźnie, Warszawie i Pelplinie, a także w kościołach w Lublinie, Gdańsku, Stargardzie i Kętrzynie.

 

 

 

 

Dzikhi Bit / 2018

Artykuł pochodzi z publikacji
 “Dzikhi Bit. Dziedzictwo, interpretacja, kultura, historia.
Nieregularnik Bramy Poznania i Traktu Królewsko-Cesarskiego“.
 

Publikacja dostępna jest w formie papierowej w Bramie Poznania.