Emilia Mazik | 7 pytań o…

EMILIA MAZIK
studiowała filozofię i zarządzanie kulturą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Od 2014 roku związana z Fundacją Ad Arte w Poznaniu, w której jest odpowiedzialna za koordynację projektów i współpracę międzynarodową. Zrealizowała kilkanaście interdycysplinarnych projektów w obszarze kultury audiowizualnej, działań edukacyjnych oraz projektów promujących polskie kino za granicą. Od 2015 roku jest programmerką i koordynatorką programu Short Waves Festival – festiwalu filmów krótkometrażowych, którego 11. edycja odbędzie się w marcu 2019 roku w Poznaniu. Interesuje się polityką kulturalną i trzecim sektorem, w 2018 roku objęła funkcję przewodniczącej Komisji Dialogu Obywatelskiego przy Wydziale Kultury Urzędu Miasta Poznania.
  1. Czy Polka to wciąż „Matka-Polka”? Jakie jesteśmy?

Na pewno dla wielu kobiet rodzina wciąż pozostaje na pierwszym miejscu, ale to co zmieniło się w ostatnich latach w stosunku do pokolenia mojej mamy czy babci, to wielość wyborów i życiowych scenariuszy, które niekoniecznie nadają macierzyństwu priorytetowy charakter. Rodziny zakładamy znacznie później lub świadomie podejmujemy decyzję o tym jak chcemy żyć, niekoniecznie powielając tradycyjny schemat. Myślę, że wiele kobiet odczuwa ulgę, że powoli nasze społeczeństwo przestaje uważać singielki, czy kobiety bezdzietne za niespełnione, czy wręcz wybrakowane. Taka krzywdząca wizja dominowała od wielu lat, wprowadzając rzesze kobiet w poczucie winy i wstydu. Na szczęście dojrzeliśmy do dostrzeżenia możliwości spełnienia się na polu zawodowym lub społecznym, nie tylko w roli osławionej Matki-Polki. Warto przy tym zauważyć, iż decyzja o założeniu rodziny, wynika z warunków na rynku pracy, czy sytuacji mieszkaniowej młodych kobiet, więc nie zawsze ma wymiar indywidualnej decyzji.

Sama nie mam dzieci, ale cieszy mnie, że moje koleżanki, które są matkami, coraz bardziej wrzucają na luz i przestają dążyć do nieistniejącego ideału “Matki-Polki”, na rzecz bycia po prostu fajną mamą, która nie zapomina o swoich potrzebach, dzieli się po równo obowiązkami z partnerem/-rką i sama decyduje o tym, kiedy chce wrócić do pełnej aktywności zawodowej.

  1. Jaka jest pozycja kobiet w dziedzinie, którą się Pani zawodowo zajmuje?

Zawodowo jestem związana z branżą filmową, która przez lata była niemal całkowicie zdominowana przez mężczyzn. Kobiety pracujące w branży – nawet największe gwiazdy – zwyczajowo zarabiały i niestety wciąż zarabiają znacznie mniej, niż ich koledzy po fachu. Na szczęście ta sytuacja się zmienia i z radością obserwuję nowe pokolenie reżyserek, scenarzystek, opertatorek, krytyczek filmowych, selekcjonerek, które dochodzi do głosu i zyskuje na znaczeniu. Duże zasługi w tym obszarze ma inicjatywa “Kobiety filmu” postulująca równy dostęp do finansowania produkcji filmowych dla kobiet i mężczyzn pod hasłem “50:50 w 2020”. Martwi mnie, iż oglądam mnóstwo doskonałych filmów krótkometrażowych stworzonych przez kobiety, jednakże w pewnym momencie wypadają one z branży i nigdy nie realizują pełnometrażowego debiutu. Warto przywołać przykrą statystykę – zeszłoroczne dotacje Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na produkcję filmów fabularnych otrzymali w 87% przypadków mężczyźni, a tylko 13% dofinansowań przypadło w udziale reżyserkom. Stąd zasadność równościowych postulatów środowiska.

Sporym szokiem dla branży filmowej był ruch #metoo, ujawniający masową skalę molestowania seksualnego i nadużyć względem kobiet. Świat już nigdy nie będzie taki sam i wszyscy pracujemy na rzecz poprawienia standardów w tym zakresie.

  1. Co znaczy dla Pani pojęcie „feminizm”?

Feminizm to dla mnie nie tylko ruch dążący do równości kobiet i mężczyzn we wszystkich obszarach życia społecznego, ale także wzajemna solidarność kobiet w życiu codziennym. Bycie dobrą siostrą, przyjaciółką, czy współpracowniczką, to dla mnie też pewna forma feminizmu. Jednocześnie stanowczo opowiadam się po stronie feminizmu socjalnego, który podkreśla, iż wiele problemów kobiet wynika bezpośrednio z ich fatalnej sytuacji ekonomicznej, a więc priorytetem powinno być zwalczanie nierówności w tym właśnie obszarze.

  1. Gdzie, jako kobiety, jesteśmy 100 lat po uzyskaniu praw wyborczych?

Z jednej strony czynne i bierne prawo wyborcze jest dla nas naturalne jak powietrze, a z drugiej strony mam poczucie ogromnego niedoreprezentowania kobiet w życiu publicznym, na stanowiskach kierowniczych i w organach decyzyjnych. Mam nadzieję, iż z czasem proporcje te będą się wyrównywać i będziemy w pełni korzystać z naszych obywatelskich możliwości. Ostatnie lata pokazują jak bardzo potrzebne jesteśmy, by bronić swoich podstawowych praw – np. reprodukcyjnych.

  1. Poznanianka, którą Pani podziwia to …?

Anna Wachowska-Kucharska. Za wrażliwość, determinację, ale też otwartość na świat i chęć współpracy, a także motywowanie młodych kobiet do działania na polu społecznym.

  1. Ważne dla Pani miejsca w Poznaniu?

Nie mam jednego ulubionego, mieszkam w Poznaniu niespełna 5 lat i cieszę się, że wciąż mogę odkrywać coś nowego. Ewenementem jest dla mnie ilość kin art-housowych, które działają w mieście i przyjemne życie dzielnicowe (Wilda, Jeżyce) z dala od tłumów turystów.

  1. Jaką radę dałaby Pani o połowę młodszej sobie?

Nie trać czasu na porównywanie się z innymi. Nie martw się na zapas – wszystko się jakoś ułoży.