KMP | Anastazja Warnka

Artykuł opublikowany w Kronice Miasta Poznania / 2001 / nr. 4 / Pensje gimnazja licea

 

 

Ryc. 1. Anastazja Warnka, fot z 1909 r.

Kochająca Cię opiekunka Anastazya Warnka 28.8.09 – taki napis znalazłam na odwrociu starego zdjęcia, wykonanego w atelier modnej fotografii Kajetana Ignatowicza w Poznaniu.

Na zdjęciu niemłoda pani, w czarnej sukni, patrzy przed siebie z lekkim uśmiechem. Budzi sympatię. Energiczna, zaradna, życzliwie usposobiona do świata i ludzi. To przełożona wyższej szkoły żeńskiej Anastazja Warnka.[1] Założyła swoja szkołę w 1871 roku i prowadziła ją przez lat czterdzieści, wykształciła kilka tysięcy uczennic Córki wielkopolskich ziemian, zamożnych mieszczan, nielicznej poznańskiej inteligencji wychodziły w świat ukształtowane, uformowane jej ręką. Uczennicami Warnkówny były aktorka Mieczysława Ćwiklińska, malarka i literatka Maria Wicherkiewiczowa, piękna Maria Radziejewska.

„Troszkę egeria, troszkę fin de siecle, emancypantka i sawantka, jedna z ostatnich entuzjastek, nieustraszona, odważna, chytra, śmiała, zdobywcza. Gdy chodzi o zapał, patriotyzm, brawurę, umiłowanie sztuki, ogień miłości ojczyzny i troskę o wychowanie dziewcząt – tam wszędzie była na czele Anastazja Warnka, popularnie zwana „panną Nasią”.[2] Tak zapamiętała ją Maria Sławska, późniejsza doktorowa Wicherkiewiczowa.

Wielokrotnie oglądałam fotografię znalezioną wśród pamiątek po mojej babci, byłej uczennicy szkoły pani Anastazji Warnka. Zastanawiałam się jaka była przełożona pensji, którą, jej wychowanka, wspominała zawsze z serdecznością. Jak wyglądała jej szkoła, jakich uczono w niej przedmiotów? Nie znalazłam biogramu Anastazji Warnka w Wielkopolskim Słowniku Biograficznym, niewiele pisano o jej szkole[3].

Anastazja Warnka urodziła się 14 czerwca 1838 roku we wsi Dziewierzewo, leżącej w powiecie wągrowieckim. Była najstarszą córką Aleksandra i Teodozji Warnków.[4] Ojciec był dzierżawcą majątków ziemskich, doświadczonym rolnikiem, jednakże rodzina dość często przenosiła się z miejsca na miejsce. Matką Anastazji była Teodozja z Szumanów, i to właśnie więzi z rodziną Szumanów okażą się bardzo istotne dla dalszych losów Anastazji, w dzieciństwie zwanej Nasią. Jej ciotki, starsze siostry matki, były żonami znamienitych Wielkopolan, Apolonia została żoną jednego z najlepszych poznańskich lekarzy, doktora Teofila Mateckiego, Maria – żoną filozofa Karola Libelta.

Najwcześniejsze dzieciństwo Nasia spędziła w domu rodzinnym, w którym z roku na rok przybywało rodzeństwa. Państwo Warnkowie dochowali się dwóch synów – Stanisława i Bolesława i sześciu córek: Anastazji, Jadwigi, Marii, Walerii, Heleny i Zofii. „Ponieważ w domu dziatek było dość licznie uprosili Mateccy, aby im najstarszą z córeczek Anastazję na wychowanie oddali”.[5] Tak więc sześcioletnia Nasia opuściła dom rodzinny, z sielskiej wsi przeprowadziła się do gwarnego Poznania i zamieszkała w domu wujostwa Apolonii i Teofila Mateckich. Zapewne tęskniła za domem, czekała na listy od mamy czule tytułowane „Moja droga, kochana Nasieńku” , z radością otwierała nadsyłane paczki: „posyłam Ci babę i placek Twój ulubiony z masłem, masz ty tam lepsze ale wiem że ty wolisz z domu”. Po kilku latach dołączył do niej brat Stanisław i młodsza siostra Zosia. Mateccy własnych dzieci nie mieli, ale, jak pisał Motty, „na dzieciach im nie zbywało”, oprócz gromadki Warnków wychowywali także Karola Libelta, syna słynnego ojca, gospodarującego w owych latach w Czeszewie. Dla Nasi byli drugimi rodzicami, pod ich okiem i sercem się wychowała.

Ryc. 2. Aleksander Warnka, ojciec Anastazji,
w czamarze i z konfederatką, z synem stanisławem, fot. z około 1863 r.

Dr Teofil Matecki, po śmierci Marcinkowskiego „zajmował w mieście i na prowincji stanowisko pierwszego lekarza”, był ceniony jako świetny diagnosta i śmiało operujący chirurg.[6] Pracował również naukowo, publikował, wygłaszał wykłady, był współtwórcą PTPN-u i jego długoletnim wiceprezesem. Długa była lista stowarzyszeń naukowych, lekarskich i społecznych, w których działał. Nie ograniczał się jedynie do pracy organicznej. Za udział w powstaniu listopadowym odbył karę 3 miesięcy więzienia, w 1846 roku kierował magazynowaniem lekarstw dla przyszłego powstania, został aresztowany i skazany na sześć lat fortecy (uwolniła go rewolucja 1848 roku). Po powrocie do Poznania, organizował lazarety dla rannych powstańców w Książu i Śremie. Podobnie było w dniach powstania 1863 roku.[7]

Opiekun małej Nasi był postacią niepospolitą, a dom, który stworzył wspólnie z równie niepospolita żoną Apolonią był miejscem szczególnym, sprzyjającym kształtowaniu ciekawych osobowości. Apolonia Matecka nie zamykała się w zaciszu domowym energicznie działając w dostępnych dla kobiet stowarzyszeniach dobroczynnych. „Gdy szło o sprawę publiczną lub prywatnej dobroczynności, należała do najgorliwszych i najwytrwalszych w działaniu. Od lat najmłodszych do ostatnich ożywiał ją gorący patriotyzm, górujący nad wszystkimi innymi uczuciami”. Stanowcza, szybka w działaniu, śmiało wypowiadająca swoje zdanie, a przy tym ciepła i przyjacielska w kontaktach z ludźmi, stanowiła dla Anastazji wzór kobiety, potrafiącej działać samodzielnie, ale jednocześnie wspomagającej swego męża w dobrych i złych chwilach. Gdy w 1846 roku aresztowano Teofila Mateckiego jego żona ze swą siostrą Maria Libeltową energicznie zabiegały o protekcje i pomoc dla swych mężów. W czasie berlińskiego procesu wynajęły prywatne mieszkanie, tam przeżyły radosne chwile uwolnienia polskich więźniów w marcu 1848 roku. Świadkiem i uczestnikiem tych dramatycznych wydarzeń była Anastazja, wówczas dziesięcioletnia dziewczynka. Odwiedzała w więzieniu wuja i opiekuna, wspomina o tym w swoich listach Libelt.

Burzliwy i gorący czas Wiosny Ludów przeminął, ale dom Mateckich nadal był „ogniskiem życia narodowego”. Motty pisał o nim z uznaniem i sympatią: „takiego środka zbornego dla różnorodnych istot polskich, jakim był ten dom, nie ma już teraz , co dzień niemal, za dnia lub wieczorem, mogłeś tu zastać jaką znaną osobistość, bądź z rodziny bliższej lub dalszej, bądź gościa z miasta lub ze wsi, nieraz spoza granicy, a liczne towarzystwa celem narad lub zabawy aż nadto często przepełniały pokoje państwa Mateckich. Bo też gościnność pana Teofila i jego żony była niezwyczajna, tłumy zaproszonych znajdowały przyjacielskie i szczere z ich strony przyjęcie. Ileż ja to u nich spędziłem chwil miłych i wesołych , z iluż to spotkałem się rozmaitymi ludźmi, ileż nowych znajomości porobiłem”[8] .W otwartym i gościnnym domu Mateckich bywali najbliżsi przyjaciele: Karol Libelt, Hipolit Cegielski, Władysław Bentkowski i oczywiście Walentyna i Marceli Motty. Wieczory wypełniały nie tylko poważne dyskusje ale i zabawy i tańce. W lutym spotykano się na imieninach pani Apolonii. „Karnawał przepędziliśmy bardzo jednostajnie i samotnie; oazą na puszczy był obiad na imieninach P. Mateckiej”[9] donosił Cegielski w liście z 1856 roku. Osiemnastoletnia Anastazja też zapewne siedziała przy imieninowym stole.

Ryc. 3. Apolonia Matecka, fot z lat 60. XiX wieku

O jej latach dziecinnych wiadomo niewiele. Była dzieckiem drobnym, słabowitym ale pełnym energii. „Była także z nimi Nasia, zawsze taka malutka i szczebiotliwa, ale też blada, jakby chorowita.” [10] Jej przybycie do Poznania wiązało się oczywiście z rozpoczęciem nauki szkolnej.

Jej pierwszą szkołą była pensja Agnieszki Hebenstreit, chodziła tam razem ze swoimi kuzynkami, córkami Libelta Kazimierą i Stanisławą. W 1851 uczyła się już w instytucie żeńskim pani Osińskiej w Poznaniu. Dobry poziom szkoły zapewniał udział w gronie nauczycielskim profesorów gimnazjum św. Marii Magdaleny – profesora Rymarkiewicza uczącego rachunków i historii naturalnej, oraz prof. Szafarkiewicza wykładającego literaturę polską. Na pensjach żeńskich istniał wtedy zwyczaj odbywania na zakończenie roku szkolnego tzw. popisu uczennic. Był to rodzaj publicznego egzaminu, na który zapraszano przedstawicieli władz szkolnych i rodziców. Uczennice wszystkich klas odpowiadały na pytania nauczycieli, miłym urozmaiceniem były deklamacje poezji i prozy. 28 września 1850 roku odbył się w szkole popis, wśród egzaminowanych uczennic była najprawdopodobniej Warnkówna, a wśród zaproszonych gości doskonały pedagog Ewaryst Estkowski, który zrecenzował to wydarzenie w X zeszycie Szkoły Polskiej. Dziewczęta odpowiadały gładko i poprawnie, a nawet zbyt gładko i zbyt poprawnie, co wzbudziło podejrzenie, że przygotowały wcześniej odpowiedzi i recytują je z pamięci. Estkowski obawiał się, jakże słusznie, że ten pamięciowy sposób kształcenia nie rozwinie w uczennicach umiejętności samodzielnego myślenia, a powtarzanie wyuczonych definicji i reguł nie będzie służyło „rozwijaniu umysłu, kształceniu uwagi, rozumu, sądu o rzeczach”. Zauważył za to przyjemnością nową, właściwą pedagogiczną metodę egzaminowania dziewcząt z języka polskiego, panny odpowiadały bowiem z namysłem i znajomością gramatyki. Bardzo prawdobodobne, że wśród tych chwalonych uczennic była Warnkówna. Jak wynika z zachowanego świadectwa, w roku 1851 była ona uczennicą klasy II na pensji pani Osińskiej. Zachowały się jej dwa świadectwa szkolne, pierwsze z 1847 roku ze szkoły Hebenstreitowej, drugie z roku 1851. W 1847 roku 9-letnia Nasia była uczennicą klasy czwartej . Jej pilność w domu oceniono jako chwalebną, a obyczaje jako bardzo dobre. Świetne stopnie otrzymała z języka francuskiego i polskiego oraz geografii. Słabiej oceniono jej osiągnięcia w kaligrafii i robotach kobiecych[11] Drugie zachowane świadectwo pochodzi z roku 1851, trzynastoletnia Nasia uczy się doskonale, ma niemal wyłącznie oceny bardzo dobre i celujące. Najwyższe noty z geografii i historii powszechnej, najmniejsze postępy poczyniła w nauce kaligrafii.[12] Stawiała drobne literki, mocno pochylone w prawą stronę, ciągnęła długie i zamaszyste kreseczki w „t”. Dwadzieścia lat później, jej własne uczennice pobiją ją na głowę w krągłości i staranności pisma.

Ale jeśli chodzi o obyczaje, uwagę i pilność panny Warnkówny w roku 1851 uznano, że są bardzo dobre. Gdy w roku 1854 zamknięto szkołę pani Osińskiej Anastazja Warnkówna, została uczennicą Szkoły Ludwiki. W tym czasie myślała już zapewne o przyszłym, nauczycielskim zawodzie i dlatego ukończyła, istniejący przy szkole Ludwiki Zakład naukowy dla wychowawczyń i nauczycielek. Nauka w zakładzie trwała dwa lata, przygotowywano nauczycielki dla szkół elementarnych i wyższych szkół żeńskich. Absolwentki szkoły miało prawo uczyć dziewczynki bez ograniczenia wieku, natomiast chłopców do 7 i 8 lat.

Dbano o dobry poziom szkoły, uczennice uczyły się nie tylko języków (francuski, polski, niemiecki), religii, rachunków, nauk przyrodniczych, historii i geografii, miały również zajęcia z pedagogiki i dydaktyki.[13] Przyszłe nauczycielki brały udział w lekcjach pokazowych i w próbnych lekcjach w szkole ćwiczeń. Istnienie tego żeńskiego seminarium nauczycielskiego było „próbą podniesienia poziomu wykształcenia dziewcząt i dalszym etapem ich emancypacji w kierunku zawodowym. Zakład był jedynym w swoim rodzaju typem wyższej szkoły dla dziewcząt, nie tylko w Prusiech, ale i w całych Niemczech”[14]. Ukończenie zakładu dla wychowawczyń i nauczycielek było więc najwyższym stopniem pedagogicznego wtajemniczenia dostępnym dla dziewcząt z zaboru pruskiego. Zdanie końcowego egzaminu z wynikiem celującym było życiowym sukcesem 18 letniej Anastazji.[15] Swoją edukację dopełniła później zdaniem tzw. Colloquium, egzaminu dającego uprawnienia do prowadzenia wyższej szkoły żeńskiej”.[16]

. Uczyła się również muzyki, u kogo i jak długo tego nie wiem, ale na pewno zdobyła muzyczne wykształcenie. Nauczycielka bez tego typu przygotowania miała znacznie mniejsze szanse zatrudnienia, mamy dla swoich córek poszukiwały guwernantek „z językiem francuskim i muzyką”.

Nauka nie wypełniała dni od rana do wieczora, nastoletnia Anastazja miała swój świat panieńskich marzeń i sekretów. W skórzanym notesie rysowała serca przebite strzałą i powtarzała za wieszczem: „ciągle sobie zadaje pytanie, czy to jest miłość, czy to jest kochanie”. Nie dowiemy się już o kim myślała wzdychając: „Toujour lui, lui partout”. Na następnej karcie zapisała cztery wersy:

„A w dworze bal

A w dworze taniec

A w dworze śpiew

A w dworze miłość”

Czuła się samotna, niezrozumiana, wśród szkolnych koleżanek nie znalazła przyjaznej duszy.

„Są tak obłudne jako ich serca

   Jako ich usta

   Głoszą fałszywość, głoszą niewierność (…)

   Bo nie ma serca jakiego pragnę

Bo ja jestem biedna ptaszyna

Tak opuszczona jako na bagnie

Taka samotna —————-   „

Można sobie wyobrazić, że kilkadziesiąt lat później pani Anastazja Warnka, już jako poważna przełożona szkoły będzie traktowała chmurne nastroje (i podobne próby literackie) swoich uczennic z dużą wyrozumiałością. W jedynym, zachowanym liście do ojca wspomina dzieciństwo jako czas radosny i beztroski, „biedna ptaszyna” odleciała w przepastną krainę niepamięci: „Gdzież te czasy szczęśliwego dzieciństwa? Kochany Papo jakby to chętnie chciało się powrócić do tych dni, gdzie największym nieszczęściem była lekcya nieumiana albo suknia rozdarta.”[17]

Te szczęśliwe lata spędziła pod dachem Mateckich. Mieszkała razem z nimi niemal 30 lat. Traktowali ją jak własną córkę, dbali o jej wychowanie i wykształcenie. W liście do 19-letniej Nasi Teofil Matecki chwali swoją wychowankę, która z zapałem czyta polskie książki, poleca jej lekturę szkolnych podręczników i powtórzenie literatury francuskiej z podręcznika Mottego. „Dobrze moja Nasiu, że myślisz o czytaniu polskich książek, winnaś jednak z nich wybierać te co klasycznością się odznaczają, (…) wszakże z góry proszę, w romanse się nie wdawać, bo to jest to co gust klasyczny zniweczy i zatrze.”[18] Na końcu Matecki prosi by Nasia nie zajmowała się gospodarowaniem, by nie zabrakło czasu do nauki. Poważnie traktowano jej edukację i przygotowywano ją do nauczycielskiego zawodu.

Pod okiem Apolonii i Teofila Mateckich Nasia zajmowała się nie tylko nauką i przepisywaniem do notesu nastrojowych wierszyków. Od dzieciństwa chłonęła patriotyczną atmosferę domu. Już jako dziesięcioletnia dziewczynka, w swoisty sposób, brała udział w wydarzeniach Wiosny Ludów w roku 1848. Dr Matecki założył w Śremie lazaret dla rannych powstańców, jego żona pielęgnowała tam chorych a mała Nasia nieraz zabierana przez swoją ciotkę, zabawiała rannych grą w szachy. Nadszedł rok 1862. Poznańskim echem patriotycznych manifestacji organizowanych w Warszawie była pielgrzymka z Poznania do Częstochowy z Wandą Niegolewską i dr Matecką na czele. Anastazja, już 24 letnia, również brała w niej udział. I wreszcie nadszedł rok 1863.

W domu Mateckich „pracowano gorąco, by dopomóc sprawie”. Organizowano pomoc dla walczących za kordonem rodaków. W Poznaniu powstał społeczny komitet, który m. in. zbierał pieniądze, środki lecznicze, organizował opiekę nad rannym. Pracami tymi kierował Teofil Matecki wspólnie z Emilia Szczaniecką, administratorką była Apolonia Matecka. Anastazja Warnka najpewniej działała w wydziale drugim Komitetu, zajmującym się opieką nad wdowami, sierotami i więźniami politycznymi współpracując z Wanda Niegolewską i dr Zenktellerem[19]. Powierzono jej także „pieczęć narodową, którą zawsze przy sobie nosiła i nieraz w nocy wstawała by tajemnie pieczętować potrzebne papiery”.

Wielu jej bliskich i znajomych przekroczyło pilnie strzeżoną granicę prusko-rosyjską i dołączyło do oddziałów powstańczych. Niektórzy nie wrócili. Poległ w walce Karol Libelt, „młodzieniec wielkich zdolności i pełen uczuć szlachetnych”. Wcześniej zdążył wpisać się do jej pamiętnika : ”Niech giną cary a wolny lud żyje” 2.4.63 Karol Libelt. Dwadzieścia pięć dni później Anastazja zapisała poniżej: poległ pod Brdowem dn. 29 kwietnia 1863. Na następnej kartce znajdziemy wpis brata, Stanisława, też walczącego pod Brdowem – ”Tam, tam na szczycie zapału gwiazda wolności się lśni, A mnie drżącemu od szału wciąż w duszy may się śni”. Ostatnią kartę zapisał Stanisław Wierzbiński : ”Opiekunkę więźniów poznańskich prosi o dozgonną pamięć. Cytadela-Winiary w Poznaniu, dnia 28 września 1863 r.” I znów dopisek późniejszy, pod jego nazwiskiem właścicielka pamiętnika postawiła krzyżyk i zapisała: zginął   listopada 1870 pod Belfortem. Panieńskie pamiętniki mogą być przejmującym świadkiem historii.

Władze pruskie aresztowały wielu uczestników i organizatorów powstania, kilkunastu krewnych Anastazji Warnka siedziało uwięzionych w Moabicie. Gdy dr Matecki został wezwany na świadka w procesie hr Działyńskiego pojechał do Berlina z Anastazją. Pozwolono jej z galerii przysłuchiwać się procesowi.

Brat Anastazji, Stanisław szczęśliwie wrócił z pola walki, dzięki staraniom opiekunów udało mu się podjąć studia uniwersyteckie. Anastazja pracowała jako nauczycielka muzyki. Samodzielna praca stała się dla niej życiowa koniecznością, na rodzinę Warnków spadały w owym czasie, same nieszczęścia i niepowodzenia. Ojciec, Aleksander Warnka stracił majątek w pożarze[20], popadał w coraz większe długi, w końcu w 1864 roku, uciekł przed wierzycielami do Królestwa Polskiego. Jego żona Teodozja, po dwuletnich cierpieniach umarła w tymże samym roku. O dalszych, smutnych losach rodziny dowiadujemy się z listu Karola Libelta : ”szwagier Warnka wszystko stracił i dziś przyjął obowiązki kasjera u prywatnej osoby, ośmioro dzieci Warnkego cała rodzina wzięła na opiekę”[21] Aleksander Warnka zamieszkał w Kocku, przemieszkiwały z nim młodsze córki. Starszy syn, Stanisław, po ukończeniu studiów uniwersyteckich, 1867 roku został nauczycielem w gimnazjum św. Marii Magdaleny, młodszy przyjął posadę subiekta w Berlinie. Wszystkie siostry pracowały jako guwernantki w ziemiańskich domach w Wielkim Księstwie Poznańskim, w Galicji i Królestwie Polskim. Najstarsza z rodzeństwa Anastazja nie dzieliła losu sióstr, tułających się od dworu do dworu, borykających się z niesfornymi uczniami i nieustannymi kłopotami finansowymi. Anastazja nie opuszczała Poznania i przez kilka lat, do roku 1870, udzielała lekcji muzyki u Urszulanek.

Listy jej sióstr i przyjaciół są przejmującym dowodem silnej więzi, która łączyła rodzeństwo i całą rodzinę. Piszą szczerze i otwarcie o swoich kłopotach i smutkach, (jest ich znacznie więcej niż zdarzeń pomyślnych i radosnych…), wspierają się w chwilach szczególnie trudnych np. po niespodziewanej śmierci najmłodszego brata, 22-letniego Bolesława (zmarł w marcu 1871 roku). Do Anastazji zwracają się o radę ale i konkretną pomoc. Dziękują za przysłane książki, słowniki, nuty, podręczniki szkolne.

Anastazja jest też wyrocznią w sprawie mody, płaszcz przez nią kupiony, suknia przez nią wybrana, są zawsze najlepsze, skromne i eleganckie. ”Roba wspaniała. Ja sama nie byłabym z pewnością tak ładnej wybrała. Fular prześliczny”[22]. Najstarsza siostra jest też łącznikiem z wielkomiejskim światem . Od niej dowiadują się o ostatnich wydarzeniach teatralnych, nowo wydanych książkach, także najświeższych plotkach.

Zachowało się niewiele listów samej Anastazji, w jednym z nich, pisanym w lipcu 1871 roku składa swojej kuzynce Andzi Trąmpczyńskiej[23] gratulacje z okazji zaręczyn.

List o tyle ciekawy, że oprócz serdeczności i powinszowań opisała w nim 33 letnia Anastazja swoją życiowa sytuację – kobiety niemłodej, już bez wielkich szans na zamążpójście, świadomej swojej zawodowej pozycji, szukającej życiowej równowagi. „Winszuję ci, winszuję kochana Andziu z całego serca i duszy. Cieszę się waszym szczęściem, a że go tak mało na świecie to tym milej, gdy się coś dobrego usłyszy.(…) Piszesz kochana Andziu, że życzysz mnie równego szczęścia – dziękuję Ci – chociaż ja coraz więcej oswajam się z tą myślą, że w życiu sama sobie wystarczyć będę musiała. Toteż znalazłam sobie zajęcie i pracę i rozrywkę – i tak życie przędę, choć nie w szczęściu to ze spokojem w duszy, który mi nawet swobodę daje.”[24] Niezbyt szczęśliwa, ale pogodzona ze swoim losem Anastazja Warnka za trzy miesiące otworzy wyższą szkołę żeńską.

Jej zajęcia to praca nauczycielska, a rozrywki? Interesowała się różnymi dziedzinami sztuki : muzyką, malarstwem, teatrem. Dowody na to można znaleźć w listach i wspomnieniach jej uczennic.

Była miłośniczką sztuk pięknych, interesowała się malarstwem, przyjaźniła z malarzami Tytusem Maleszewskim[25] i Walerym Eliaszem Radzikowskim, z którym prowadziła długoletnią korespondencję. „Opowiadano, że około 400 listów do niej napisał”[26]. Tytus Maleszewski zwracając się w liście do Anastazji jako do „łaskawej protektorki sztuk i jej czeladników” dziękuje jej serdecznie za jej starania przy zorganizowaniu loterii obrazów jego pędzla (m.in. „Nimfa”, „Dziewczę u źródła”).

Właśnie Tytus Maleszewski jest najprawdopodobniej autorem portretu Anastazji Warnka, przechowywanego w magazynach Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Niewielki pastel przedstawia panią w wieku średnim, czarnowłosą, spokojnie i poważnie patrzącą przed siebie. Jest osoba budzącą zaufanie, to tej pani powierzały swoje córki nasze prababki. Portret nie jest datowany, ale można przypuszczać, że powstał w czasach, gdy Anastazja Warnka sprawowała już funkcje przełożonej wyższej szkoły żeńskiej. Znana jest natomiast data powstania portretu Teofila Mateckiego, portretu, który Tytus Maleszewski wykonał i ofiarował w 1868 roku „w intencji przyjacielskiej” łaskawej protektorce sztuk . Z Warnkówną przyjaźniła się żona Tytusa Maleszewskiego, Helena, która często towarzyszyła mężowi w zagranicznych podróżach, a z dalekiego świata pisywała również do Anastazji. W jednym z listów namawia swą przyjaciółkę by poszukała kandydata na męża w światku malarskim: „- Wiesz co radzę Ci – zostań także Panią malarzową – wprawdzie i tu są niedogodności bo trzeba pozować – ale za to życie urozmaicone i świat wydaje się obszerniejszy”[27]

Anastazja nie została panią malarzową, została panią przełożoną szkoły. Ale nadal interesowała się malarstwem, i to w sposób czynny – przez długie lata była członkiem korespondentem poznańskiej filii Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych[28]. Poznańska filia miała spore zasługi w rozbudzaniu zainteresowania sztukami plastycznymi, organizowała prelekcje, wystawy. Pieniądze na działalność Towarzystwa pochodziły ze sprzedaży rocznych, numerowanych biletów – akcji, to właśnie sprzedaż tych biletów była zadaniem korespondentów. ( w 1888 roku, pierwszym roku działalności w Wielkim Księstwie Poznańskim było 28 korespondentów wśród nich Anastazja Warnka) Nabycie takiego biletu – akcji, w cenie 9 marek, uprawniało do bezpłatnego wejścia na wystawy Towarzystwa w Krakowie, Lwowie i Poznaniu i do otrzymania tzw. premii, czyli reprodukcji dzieła sztuki, co roku innej.[29]

Każdy bilet brał udział w corocznym losowaniu dzieł sztuki, zakupionych ze środków TPSP. Po udanym losowaniu właściciel wygranego biletu mógł powiesić w swoim salonie pejzaż Stanisławskiego, rodzajowy obrazek Włodzimierza Tetmajera lub pastel Olgi Boznańskiej. Niestety, z biegiem lat zmniejszała się liczba kupujących bilety. Anastazja Warnka sprzedawała je m. in. Annie Danysz, doktorowi Tomaszowi Drobnikowi i sędziemu Sławskiemu.[30]

Była wielką miłośniczką teatru . Tak określiła ją osoba niewątpliwie znająca się na rzeczy – jedna z jej sławnych uczennic, aktorka Mieczysława Ćwiklińska, z domu Trapszo. Anastazja Warnka bywała na teatralnych premierach, przyjaźniła się z ludźmi teatru, m. in. z Franciszkiem Dobrowolskim[31] , długoletnim (1883-1896) dyrektorem Teatru Polskiego. W listach do Anastazji, jej siostry często relacjonują obejrzane przedstawienia, recenzują występy znanych aktorów (i dość krytycznie odnoszą się do małżeństwa Heleny Modrzejewskiej z Karolem Chłapowskim.)

Gdy w maju 1871 roku zakładano w Poznaniu filię Towarzystwa Pomocy Naukowej dla dziewcząt w zarządzie znalazła się Anastazja Warnka, obok Bibianny Moraczewskiej, profesorowej Mottowej, dr Mateckiej, Pauliny Wilkońskiej[32]. Towarzystwo zbierało fundusze na kształcenie niezamożnych dziewcząt, pomagało w zdobyciu zawodu. Wśród korespondencji prywatnej Anastazji Warnka znajdują się listy z podziękowaniami od wdzięcznych stypendystek Towarzystwa. W 1921 roku Anastazja Warnka została członkiem honorowym Towarzystwa Pomocy Naukowej dla dziewcząt polskich w Wielkim Księstwie Poznańskim. Była również przyjęta do stowarzyszenia Pań Miłosierdzia Świętego Wincentego a Paulo w Poznaniu. Do powinności członkiń Stowarzyszenia należała nie tylko „praca nad własnym uświęceniem”, ale także gorliwe odwiedzanie ubogich chorych.

Pomocna, zainteresowana losem bliźnich – taki obraz Anastazji Warnkówny rysują jej korespondenci. A jednocześnie jawi się jako osoba o silnym charakterze, stanowcza, nie poddająca się przeciwnościom losu. Te cechy przydały się w czasie trudnych zmagań o przetrwanie szkoły. Stanowisko przełożonej pensji to była jedna z nielicznych, tak wysokich funkcji, które mogła piastować kobieta w ówczesnym społeczeństwie. Prowadzenie prywatnej szkoły z kilkunastoosobowym gronem nauczycielskim, z liczbą uczennic dochodzącą do 300, porównać można do kierowania sporym przedsiębiorstwem. Wymagało to dobrej organizacji pracy, umiejętności kierowania zespołem, utrzymania właściwego poziomu nauki szkolnej. A przy tym nieustannie należało przystosowywać szkołę do zmieniających się ustaleń pruskich władz oświatowych.

Anastazja Warnka i jej konkurentki, kierowniczki dwóch innych, działających w Poznaniu wyższych szkół żeńskich – Anna Danysz i Antonina Estkowska były to kobiety wyjątkowo samodzielne i godne uznania.

Anastazja Warnka prowadziła swoja szkołę do roku 1912. Po jej zamknięciu przeprowadziła się na ulicę Zieloną 7, zamieszkała z siostrzenica i wychowanką. W jej domu zbierały się biedne dzieci polskie, Anastazja Warnka uczyła je pisania i czytania po polsku. Pod koniec czerwca 1914 roku wyjechała do Warszawy, by spotkać się z siostra Jadwigą, również nauczycielką, prowadzącą szkołę w Brwinowie. Wybuch wojny uniemożliwił jej powrót. Gdy wróciła do Poznania po trudnej i męczącej, trwającej 3 tygodnie podróży, zachorowała i już do końca swoich dni nie odzyskała sił. Traciła wzrok, nie mogła sama czytać, pogorszyła się jej sytuacja materialna – straciła wszystkie oszczędności w bankach. Pozostawała pod opieką siostrzenicy. Chora, prawie ociemniała, utraciwszy majątek powtarzała jej często:

„Nad wszystko jestem szczęśliwa, że Bóg pozwolił mi doczekać zmartwychwstania Polski – że ta ukochana nad wszystko Ojczyzna była znów wolną i ze mogłam jeszcze oglądać Poznań w dzień jego oswobodzenia, pełen sztandarów narodowych, nad którymi górował Orzeł Biały!”[33]

Zmarła w Poznaniu, 5 sierpnia 1922 roku. Pochowana została na cmentarzu św. Marcina przy ul. Towarowej. W nekrologu zamieszczonym w „Dzienniku poznańskim” jej uczennice i wychowanki prosiły, by zamiast kwiatów „dla naszej, zacnej przełożonej” złożyć datki na schronienie dla nauczycielek.

Współcześnie grób Anastazji Warnka znajduje się na Cmentarzu Zasłużonych, na wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu.

 


 

[1] Nazwisko Warnka bywa pisane z koncówką „e” lub „a”. Czasem obie pisownie występują równolegle, nawet w tym samym dokumencie, np. świadectwo szkolne z 1851 roku wypisano pannie Anastazyi Warnka, a na odwrotnej stronie zapisano nazwisko Warnke. W swoim tekście przyjęłam pisownię z końcówką „a”, gdyż tak podpisuje się bohaterka artykułu w znanych mi pismach urzędowych i prywatnych i w ogłoszeniach prasowych. Ciekawe, że w tradycji ustnej przechowało się brzmienie nazwiska z koncówką „e” – Warnke. Tak wymawiają to nazwisko osoby, których babki były uczennicami pensji.

[2] Maria Wicherkiewiczowa „Najmilsze miasto” w: („Poznańskie wspominki” Starzy poznaniacy opowiadają red. Jarosław Maciejewski Poznań 1960)

[3] Krótki artykuł poświęcony szkole zamieścił Marian Swinarski w Kurierze Poznańskim nr 290 27.VI.1931 „Z przeszłości żeńskiego szkolnictwa. Szkoła Anastazyi Warnka 1871-1912” Niemal identyczny tekst, nieokreślonego autora, zapewne też M. Swinarskiego, przechowywany jest w Bibl. Racz. w Poznaniu : „Zarys i historia szkoły ś.p.Anastazji Warnkówny” Rkps 1535. O szkole pisali również: S. Truchim „Historia szkolnictwa i oświaty polskiej w Wielkim Księstwie Poznańskim. 1815-1915” t.II Łódź 1968 s.107; W. Molik „Średnie szkoły żeńskie” (w:) „Dzieje Poznania” pod red. Jerzego Topolskiego t. 2, s.449; Maria i Lech Trzeciakowscy „W dziewiętnastowiecznym Poznaniu” Poznań 1982 s. 354. Okoliczności zamknięcia szkoły opisuje S.Karwowski w „Historii Wielkiego Księstwa Poznańskiego” t. III s. 292 Informacje na temat historii szkoły znaleźć można w „Sprawozdaniu dyrekcji prywatnego gimnazjum żeńskiego im. Królowej Jadwigi Lucyny Sokolnickiej w Poznaniu za lata 1919-1929”, Poznań 1930 oraz w „Sprawozdaniu dyrekcji prywatnego gimnazjum żeńskiego pod wezwaniem Najśw. Serca Jezusa w Poznaniu za lata 1919-1929” Poznań 1930

[4] Nieliczne informacje dotyczące rodziny Warnków znajdują się w Materiałach genealogicznych wielkopolskich rodzin nieszlacheckich zgromadzonych przez Wojciecha Skowrońskiego Rkps 1691/2 Bibl. PTPN

Nie zachowały się księgi parafialne kościoła w Dziewierzewie z roku 1838.

[5] „Zarys i historia szkoły ś.p. Anastazji Warnkówny Rkps 1535 Bibl. Racz. w Poznaniu

[6] Marceli Motty dokładnie wylicza lekarskie stanowiska zajmowane przez Mateckiego. „Przez kilkadziesiąt lat był naczelnym lekarzem w lazarecie sióstr u Przemienienia Pańskiego, prócz tego lekarzem seminarium duchownego, sądowym znawcą w rzeczach zdrowia i kierował zakładem położniczym Elżbiety.”

[7] Teofil Matecki w 1863 roku przewodniczył społecznemu komitetowi, który organizował działalność lekarsko-sanitarną na rzecz powstańców.

[8] Marceli Motty „Przechadzki po mieście” Wydawnictwo Miejskie Poznań 1999, t. 1 s. 325

[9] Zdzisław Grot „Hipolit Cegielski” Poznań 2000, s.284

[10] Karol Libelt „Listy” Zebrał, opracował, wstępem opatrzył Z. Grot , Warszawa 1978, s. 143

[11] Rkps 1970/ 1-3 inw.1946 BR

[12] Charakter pisma młodocianej Anastazji krytycznie oceniał jej wuj, Karol Libelt: „Nasia niech pisze większymi literami, bo strasznie nimi kręci, gdy pisze drobno” list z 28 X 1846 (w:) Karol Libelt „Listy” s. 129

[13] Obowiązkowymi przedmiotami były również śpiew, rysunki wraz z robotami ręcznymi i kaligrafią, nadobowiązkowa i specjalnie opłacana była nauka gry na fortepianie, krawiecczyzna i nauka wyrabiania kwiatów.

[14] Wisława Knapowska „Dzieje fundacji ks. Ludwiki Radziwiłłowej w Poznaniu” Kronika Miasta Poznania 1930 s.126

[15] Odpis świadectwa Anastazji Warnka, absolwentki Królewskiego Seminarium dla Wychowawczyń i Nauczycielek znajduje się w Archiwum Państwowym w Poznaniu, Akta m. Poznania sygn. 3016

[16] Ś.p. Anastazja Warnka Dziennik Poznański nr 181, 11VIII 1922 , autorki nekrologu, byłe uczennice i wychowanki Warnkówny podają, że Anastazja Warnka była również uczennicą szkoły Urszulanek. Trudno ten fakt wpasować w biogram Warnkówny, Urszulanki otworzyły szkołę w roku 1857, a w 1856 roku Warnkówna była już nauczycielką z patentem. Dwa lata po otwarciu szkoły Urszulanek, energiczna dyrektorka Maria Bernarda Morawska uruchomiła klasę seminaryjną kształcącą przyszłe nauczycielki, ukończyła tę klasę młodsza siostra Warnkówny Jadwiga.

[17] Rkps 510 Bibl. Raczyńskich w Poznaniu

[18] list Teofila Mateckiego do Anastazji Warnkówny Poznań, 27.VII.1857 Rkps 510 inw. 492 Bibl. Raczyńskich

[19] Marek Rezler „Emilia Szczaniecka” Poznań 1996 s. 153

[20] „Mój szwagier Warnka wziął dzierżawę o dwie mile ode mnie. Nieborak, podłożono ogień, spaliły się budynki gospodarcze i wszystek inwentarz tak żywy, jak i martwy, przy tej suszy ratunek był niepodobny. Kilku ludzi poparzyło się śmiertelnie, stracił 33 konie i 64 sztuk bydła, 200 owiec.” List Karola Libelta do Jana Nepomucena Janowskiego, Czeszewo 6 VII 1859 op.cit. s.358

[21] Karol Libelt „Listy”, oprac. Z.Grot Wwa 1978 s.468 (list 290. do Jana Nepomucena Janowskiego, Czeszewo 5.II.1868)

[22] list Walerii Warnkówny do siostry Anastazji, Tylice. 18.10.67 Rkps 1970/1 Bibl. Racz.

[23] Anna Trąmpczyńska (1842-1929) córka Laury z Szumanów i Eugeniusz Trąmpczyńskiego 26 lipca 1871 roku wyszła za mąż za Kaliksta Rucińskiego, późniejszego dyrektora banku „Vesta „w Poznaniu

[24] list dr Mateckiej i Anastazji Warnkówny 23.II. b.r. Rkps 3669 Bibl. Racz.

[25] Tytus Maleszewski (1827 – 1898) malarz, portrecista, studiował w warszawskiej Szkołę Sztuk Pięknych i w pracowniach Rzymu i Paryża, z Poznaniem związany w latach 60-tych i 70-tych. Autor portretów osobistości poznańskich, m.in. Karola Libelta i W. Niegolewskiego

[26] Maria Wicherkiewiczowa „Najmilsze miasto” w: [„Poznańskie wspominki” red. Jarosław Maciejewski, Wydawnictwo Poznańskie 1960], s.173

[27] list Heleny Maleszewskiej do Anastazji Warnka   Monachium, 4.I. 1873 Rkps 1971 Bibl. Racz.

[28] Rkps 1411-1422 Biblioteka PTPN

[29] „Proszę uprzejmie o więcej obrazów pt. Olszynka, a mniej obrazów pt. Opowiadanie górala” pisał jeden z korespondentów do zarządu Stowarzyszenia w 1891 roku.

[30] Rkps 1411- 1422 Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk

[31] Franciszek Dobrowolski (1830-1896) dziennikarz , działacz społeczny , polityczny, od 1871 roku naczelny redaktor „Dziennika Poznańskiego”.

[32] W zarządzie Towarzystwa były również: Leonardowa hr, Kwilecka, dr. Świderska, Antonina Bronikowska, inżynierowa Urbanowska oraz Franciszek Dobrowolski.   Stanisław Karwowski „Historya Wielkiego Księstwa Poznańskiego” Poznań 1919 t. II s. 215

[33] Historia pensji Anastazji Warnkówny Rkps 1535 Biblioteka Racz.