Radna | ANNA WACHOWSKA-KUCHARSKA

 

ANNA WACHOWSKA-KUCHARSKA

Z Poznaniem związana od urodzenia. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Wierzy w działania społeczności lokalnych i pozytywną energię mieszkańców i mieszkanek. Wspólnie udało się im zrobić wiele dobrego w obszarze kultury, edukacji, budowania infrastruktury czy pozyskiwania terenów zielonych. Działalność społeczna jest dla niej jak sport ekstremalny. Od 8 lat przewodniczy zarządowi Rady Osiedla Naramowice. Jest zwolenniczką komunikacji publicznej. Organizowała protesty przeciwko likwidacji publicznych szkół i przedszkoli w Poznaniu (skutecznie udało się obronić przed likwidacją 10 placówek), czy wydarzenia kulturalne na rzecz obrony praw lokatorów. Jest przekonana, że mieszkańcy miasta tworzą wspólnotę, której – oprócz sporego budżetu – potrzebna jest również wrażliwość wobec słabszych. Współtwórczyni Obywatelskiej Rady Kultury w Poznaniu i członkini Poznańskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Współzałożycielka fundacji, która pomaga dzieciom i młodzieży z domów dziecka. Współorganizowała I Kongres Ruchów Miejskich, który odbył się w Poznaniu w 2011 roku. Prowadzi rodzinną firmę zajmującą się sprzedażą wyrobów Ceramiki Artystycznej Bolesławiec.
W 2014 roku kandydowała w wyborach samorządowych na urząd prezydenta miasta Poznania,  z własnego pozapartyjnego komitetu, uzyskując 7 462 głosy (4,70%).
Spędza czas wolny najczęściej aktywnie, ale też wielką frajdą są dla niej chwile z książką. Jeździ na
  1. Jakie są najpilniejsze potrzeby poznanianek i jak planuje Pani im sprostać jako radna miejska?

Najpilniejsze potrzeby poznanianek to sprawa wsparcia dotyczącego dziennej opieki dla seniorów, najlepiej w każdej dzielnicy. Ta kwestia jest wręcz paląca. Sądzę, że nie ma potrzeby przekonywania do tego rodzaju inwestycji kobiet, bo to my codziennie borykamy się z wszystkimi konsekwencjami braku takiego wsparcia. Rozmawiam z moimi rówieśniczkami i nie tylko, każda z nas marzy o tym, abyśmy mogły liczyć na instytucjonalne odciążenie nas w opiece nad starzejącymi się rodzicami, czy opiekunami. Doświadczenia bywają okrutne i jednocześnie znikąd pomocy, bowiem brakuje także grup wsparcia, w których mogłybyśmy dzielić się swoimi doświadczeniami. Konsekwencją tego jest utrata zdrowia kobiet, które wykonują tę pracę, co także źle rokuje na przyszłość. Bywa też, że poważnie nadszarpnięte zostają relacje rodzinne. Nie chodzi mi w tym przypadku wyłącznie o to, aby zdrowy senior mógł skorzystać z oferty domu kultury (jeśli taki jest w dzielnicy), chodzi o to, aby miał profesjonalną opiekę pielęgniarską. Opiekę, która skupia się na rytualnych czynnościach i sprawia, że osoby stare mają zdecydowanie bardziej pozytywne relacje z otoczeniem.

  1. Czy Polka to wciąż „Matka-Polka”? Jakie jesteśmy?

Jesteśmy bardzo różne. Nigdy chyba nie było tak, że utożsamiałyśmy się wyłącznie z „Matką-Polką”. Pokoleniowo jestem uczestniczką edukacji, która w dużej części funkcjonowała w PRL-u i dopiero moja matura jest okresem karnawału Solidarności, a studia przypadły częściowo na okres stanu wojennego. Wychowałam się w domu, w którym moja mama od zawsze pracowała, ale także naprawdę bohatersko zajmowała się domem. Ojciec był nieoceniony w opiece nad nami, we wspólnych zabawach, pomocy w razie potrzeby, w odrabianiu lekcji, szył suknie dla mamy i niepowtarzalne sukienki dla naszych lalek. Nauczył siostrę i mnie szydełkowania, haftowania i robienia na drutach. Wyjeżdżał z nami na wakacje, zwłaszcza na ferie zimowe, kiedy mama z racji zobowiązań zawodowych nie mogła, i nauczył nas jazdy na nartach.  W moim związku staramy się dzielić obowiązkami.

Model „Matka-Polka” odsuwa kwestie równościowe dlatego potrzeba edukacji instytucjonalnej, promującej równościowy, partnerski układ w związku, a więc np. potrzeba promocji urlopów tacierzyńskich. Ocena tego, czy Polka to wciąż „Matka-Polka” zasadniczo zależy od środowiska, z którym się utożsamiamy, które nas ukształtowało i w którym funkcjonujemy. Matka-Polka jest w naszej kulturze synonimem matki opiekuńczej, biorącej na siebie zbyt wiele, ambitnej, nie wychodzącej z roli. Tak to rozumiemy. Polki coraz częściej wybierają dla siebie model życia, który zaspakaja ich potrzeby. Często nie są to potrzeby związane z macierzyństwem. Z kolei jeśli macierzyństwo pozostaje priorytetem niekoniecznie wiąże się z poświęceniem tylko tej roli. Swoje macierzyństwo wspominam bardzo pozytywnie. To był dla mnie dobry czas, dla moich dzieci także. Udało mi się traktować wszystkie, bądź co bądź, obowiązki pogodnie i czerpałam z tego wiele radości. Pewnie byłam wówczas także „Matką-Polką”.

  1. Jaka jest pozycja kobiet w dziedzinie, którą się Pani zawodowo zajmuje?

Pozycja kobiet w dziedzinie, którą zajmuję się zawodowo, niewielki samodzielny biznes, jest mniejszościowa jednak z zdecydowaną tendencją wzrostową. Coraz większy jest udział kobiet w biznesie, w tym biznesie samodzielnym związanym z samozatrudnieniem. Kobiety podejmują decyzje w tej sprawie w sposób bardziej przemyślany i odpowiedzialny, po uprzednim sprawdzeniu sytuacji rynkowej, szans na powodzenie przedsięwzięcia. Ostrożniej też inwestują i dlatego zdarza się, że robią to z większym powodzeniem, bardziej długodystansowo. I tu jednak, podobnie jak w wielu innych dziedzinach ciągle brakuje dostępnej edukacji. Edukacja w Polsce kuleje na wielu płaszczyznach m.in. społecznie, obywatelsko. Z drugiej strony jeśli myślę o prowadzonej przeze mnie szerokiej działalności społecznej – w rozumieniu działalności, która nie wiąże się z żadnym wynagrodzeniem, prowadzą ją najczęściej kobiety. Nie wynika to z faktu, że nie pracują zawodowo. Czują na sobie większą odpowiedzialność, mają poczucie misji, konieczności angażowania się.

  1. Co znaczy dla Pani pojęcie „feminizm”?

Feminizm ma wiele odmian. Dla mnie oznacza pewien sposób na zmaganie się z rzeczywistością. Na mozolne, codzienne dostrzeganie, komentowanie, zmienianie tejże rzeczywistości. Oznacza nieustanną edukację we wszystkich dziedzinach związanych z nierównościami między płcią. Nie dotyczy wyłącznie najbliższych relacji społecznych, czyli takich, które są nam bliskie z racji np. charakteru wykonywanego zawodu. Brak sprawiedliwości społecznej ze względu na nierówności związane z płcią dotyczy wszystkich dziedzin dlatego zwiększenie udziału kobiet powinno nastąpić we wszystkich dziedzinach życia – feminizm pozostaje dla mnie narzędziem do dokonywania zmian.

  1. Gdzie, jako kobiety, jesteśmy 100 lat po uzyskaniu praw wyborczych?

Obawiam się, że na to pytanie nie mogę odpowiedzieć pozytywnie. Z jednej strony odpychamy się od „Matki-Polki”, z drugiej często brakuje nam odwagi do podejmowania takich kroków, które wpływają na pozytywne zmiany w otaczającej rzeczywistości. To co mnie boli to fakt, że przy dużym zaangażowaniu w pracę zawodową i inne obowiązki odsuwamy od siebie politykę, bo przyjęło się uważać, że jest brudna, prostacka, zakłamana. Zapominamy, że polityka to każda zmiana otaczającej nas rzeczywistości, że na tę zmianę należy mieć wpływ, bo bez wpływu na rzeczywistość nie mamy szans na polepszenie relacji społecznych (w tym nie ma szans na wyrównywanie relacji między płcią).

  1. Poznanianka, którą Pani podziwia to …?

Z racji działalności społecznej związanej także z miejscem mojego zamieszkania w Poznaniu, w perspektywie historycznej i herstorycznej, podziwiam Bibiannę Moraczewską (1811 – 1887). Jej rodzina związana była z poznańskimi Naramowicami. Była świadomą swej wartości kobietą. Z jej inicjatywy powstało Towarzystwo Naukowej Pomocy dla Dziewcząt. Ważne były dla niej kwestie dotyczące emancypacji kobiet i edukacji. Angażowała się na rzecz demokracji. Z drugiej strony współcześnie nie brakuje kobiet, które podziwiam, np. za działalność społeczną, za zaangażowanie w obronę praw kobiet, za przeciwdziałanie czyścicielom kamienic, za pracę wręcz, na rzecz lokalnej wspólnoty.

  1. Ważne dla Pani miejsca w Poznaniu?

Cytadela jako miejsce zieleni i rekreacji. Z pewnością instytucje kultury, w tym Klubokawiarnia Meskalina jako miejsce spotkań i koncertów, CK Zamek, Teatr Ósmego Dnia, Galeria Miejska Arsenał. Tu nieustannie spotykają się wszystkie moje drogi.

  1. Jaką radę dałaby Pani o połowę młodszej sobie?

Wierzyć w siebie. Koniecznie wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i swoją mądrość. To daje siłę i odwagę, napędza do działania.