Radna | MARIA SOKOLNICKA-GUZEK

 

MARIA SOKOLNICKA-GUZEK

Najważniejszą częścią jej życia jest rodzina: mąż i troje dzieci – przedszkolak i dwie uczennice. Ukończyła Kulturoznawstwo. Pomiędzy obowiązkami mamy znajduje czas na pracę biurową. W życiu codziennym najbardziej ceni szacunek wobec drugiego człowieka, bo to klucz do porozumienia. W ludziach lubi szczerość i kreatywność – i tymi wartościami stara się kierować na co dzień.
Jest Radną Osiedla Stare Miasto, założyła 5 lat temu Stowarzyszenie Plac Wolności. Stara się działać zgodnie z wolą mieszkańców. W mieście stawia na zieleń, ograniczenie hałasu, poprawę jakości przestrzeni publicznej i rozwój kultury. Najważniejszymi obywatelami są dla niej Dzieci – wzbudza w nich obywatelskie postawy, dba o to by powstawały dla nich ciekawe miejsca do zabaw i rekreacji.
www.koalicjapdm.org >>>
  1. Jakie są najpilniejsze potrzeby poznanianek i jak planuje Pani im sprostać jako radna miejska?

Z inicjatywy Prezydenta utworzono właśnie gabinet ginekologiczny, który ma zapobiegać praktykom odmawiania pacjentce przepisania medykamentów, do których zgodnie z przepisami ma dostęp, a lekarza blokuje np. klauzura sumienia. Chciałabym by takich miejsc było więcej, stały się one standardem i nie były jedynie krótkofalowym projektem pr-owym. W miejscach tych pomoc powinny uzyskać kobiety bez względu na wiek, pochodzenie, sprawność/niepełnosprawność, poglądy czy uprawnienie do ubezpieczenia zdrowotnego.
Z powstaniem tego gabinetu wiąże się też bardzo ważna kwestia światopoglądowa, gdzie niektóre środowiska próbują wmówić innym, że to fanaberia i takich miejsc potrzebują jedynie kobiety rozwiązłe czy skrajne feministki. Nic bardziej mylnego. Czas mówić o tym głośno, należy zwiększyć dostępność do usług medycznych z zakresu profilaktyki. Dostępność do takich gabinetów to wyznacznik społeczeństwa odpowiedzialnego.
W Poznaniu od lat borykamy się z brakiem miejsc w żłobkach. Kobiety chcące zdecydować się na kolejne dziecko boją się utraty pracy, braku możliwości powrotu na swoje stanowisko ze względu na niewystarczające wsparcie, związane z opieką nad małym dzieckiem.
Brakuje nam usług skierowanych do seniorek, które częściowo utraciły samodzielność, ale nie chciałyby mieszkać w domach pomocy czy w innych instytucjach opiekuńczych. Warto zabezpieczyć ich potrzeby na miejscu, zapewnić komfort życia.
Ten sam problem dotyczy rodzin z dorosłymi osobami z niepełnosprawnością. W Poznaniu matki uzyskują niewielkie wsparcie w kontekście wyręczania w opiece, brak tak zwanych usług wytchnieniowych. Kobiety nie mają szans na pełnienie żadnej innej roli niż matki i opiekunki 24h/ dobę. Musimy pomóc im odzyskać choć skrawek ich życia, dać szansę na rozwój, odpoczynek.
W innych odpowiedziach poruszam też kwestię edukacji związanej ze stereotypami płci, chociażby w kontekście osób doświadczających przemocy np. seksualnej. Obecnie nie ma żadnych rozwiązań – ani ogólnopolskich, systemowych, ani w naszym mieście – by w czasie procedur przesłuchiwania, śledczych, ścigania nie czynić z osoby pokrzywdzonej winowajcy. A dzieje się to nagminnie. Potrzeba w tym zakresie istotnych zmian, poczynając od edukacji.

  1. Czy Polka to wciąż „Matka-Polka”? Jakie jesteśmy?

Choć jeszcze nadal nie jest idealnie, to jednak – na szczęście – coraz częściej bez hejtu Polki mogą definiować się i określać tak jak chcą, pragną i zgodnie ze sobą. Polka wciąż może i często bywa Matką, ale też Siostrą, Córką, Prezeską, Dyrektorką, Pisarką, Pastorką czy kim zapragnie. Wiele Polek nie chce być wtłaczanych w ramy płci, role wyznaczane im przez bycie kobietą. Polka – Kobieta to ktoś więcej niż reproduktorka, wychowawczyni, opiekunka. To kreatorka rzeczywistości, w której żyjemy.

Czas by to nie płeć, a kompetencje i umiejętności, nasze aspiracje i wysiłki decydowały o tym w jakich rolach jesteśmy widziane. Przede wszystkim jednak najważniejsze byśmy czuły się w tej roli dobrze. Wciąż przecież potrzebujemy Matek i wciąż są kobiety, które właśnie w tej roli czują się najlepiej.

  1. Jaka jest pozycja kobiet w dziedzinie, którą się Pani zawodowo zajmuje.

Obecnie nie pracuję zawodowo, jednak wcześniej wykonywałam zawód pracownika socjalnego/pedagoga resocjalizacyjnego/asystenta rodziny i są to zawody, w których wciąż brakuje równowagi, męskiej perspektywy. Są to zawody nisko opłacane, nie mające prestiżu społecznego, a jakże ważne. Rzadko który mężczyzna decyduje się by poświęcić się takiej dziedzinie pozaakademicko, będąc praktykiem. Bardzo chciałabym by ta trudna praca środowiskowa, mająca ogromne znaczenie dla społeczeństwa została dostrzeżona jako wartościowa i mająca sens.

Chciałabym jednak też wspomnieć o tym czym się zajmuję obecnie i dlaczego nie podejmuję pracy zawodowej. Wychowałam się w rodzinie, w której silna Matka-Polka- Wdowa radziła sobie sama, mieszkając w małym mieście, bez wsparcia wychowując niepełnosprawne dzieci. Zapomniała w tym wszystkim o sobie, więc gdy trafiła do lekarza było już za późno by cokolwiek więcej zdziałać niż uśmierzyć ból, przygotować się świadomie na odejście. Dziś ja przejęłam tę rolę silnej Polki, opiekunki wobec moich niesamodzielnych dorosłych sióstr ze sprzężoną niepełnosprawnością. Wspominam o tym ponieważ moje życie nie jest wyjątkiem. Wokół nas jest wiele kobiet, zwłaszcza mam, które opiekują się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi i nie mają żadnych perspektyw by Państwo zaopiekowało się swoimi obywatelami i zapewniło im godne życie. Dlatego pełnią rolę nie tylko matek, ale też specjalistek wszelkich dziedzin, pielęgniarek, rehabilitantek, wysoko wyspecjalizowanych cyborgów, którym mówi się, że “muszą”. A przecież i one marzyły, by ich dzieci kiedyś dorosły i żyły jak pragną. Marzę o Polsce, w której Matki-Bohaterki będą mogły mieć własne życie nienaznaczone jedyną rolą Matki-Polki.

  1. Co znaczy dla Pani pojęcie „feminizm”?

To bardzo szerokie pojęcie i nie wiem czy umiem je zamknąć w kilku zdaniach. Spróbuję jednak, choć zastrzegam, że nie odda to tego co w pełni mam w sercu myśląc o feminizmie. W naturalny sposób wracam tu myślami i z wdzięcznością do emancypantek, które wywalczyły dla mnie, dla nas, prawo wyborcze, możliwość studiowania i – o zgrozo – wybierania stylu życia i ról, które chcemy w nim pełnić. Wydaje się nam to może śmieszne w dzisiejszych czasach, ale przecież wciąż w wielu miejscach na świecie te podstawowe prawa są ograniczane, a kobieta nie znaczy nic bez ojca, brata, męża – mężczyzny.

Budzi to we mnie ogromny bunt i smutek. Feminizm jest więc dla mnie niezgodą na przymus, przemoc, narzucanie kobietom tego kim mają być, jak mają być definiowane i jak mają żyć. Z tej niezgody jednak muszą wynikać konkretne postawy, czasem prozaiczne, a ważne jak choćby dbałość o to jak się do nas ktoś zwraca. Naokoło wciąż zawody, stanowiska pełnione przez obie płci mają męskie nazwy. Czy to oznacza więc, że zajmujemy je niegodnie, że nie są dla nas? To co słyszymy kształtuje nas pogląd na pewne sprawy i przyzwyczaja do dalszego “odpuszczania”, “machania ręką”, a właśnie od małych rzeczy możemy zmieniać świat na bardziej sprawiedliwy i przyjazny dla wszystkich. Feminizm to wrażliwość na to, by wartość kobiecości nie była oceniana na poziomie atrakcyjności płciowej, ogolonych nóg, noszenia szpilek czy “niebabcinej” spódnicy. Czy kompetencje mężczyzn ocenia się na podstawie ich atrakcyjności dla płci przeciwnej? We wspólnotach religijnych wciąż głównym, a właściwie jedynym, powodem nie wyświęcania kobiet, nie obierania na pastorów, imamów itp. nie jest brak kompetencji, a bycie kobietą.
Dzięki odważnej postawie współczesnych kobiet to się zmienia. Kobieta jednak wciąż “musi” udowadniać, że nie jest wielbłądem. Feminizm zaczyna się w domu, bardzo wcześnie. Wciąż przecież wmawia się, że każdy facet chce mieć syna (dlaczego to lepsza opcja na potomka?), a córka musi mieć męża, bo bycie “starą panną” nie uchodzi. Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy wartość człowieka nie będzie wypływać z jego płci. Zwłaszcza, że coraz więcej jest wśród nas osób niebinarnych, które nie chcą być przypisywane do żadnej z płci, do żadnego szablonu.

  1. Gdzie, jako kobiety, jesteśmy 100 lat po uzyskaniu praw wyborczych?

Wciąż tkwimy w zaklętym kole płci. Męskie nazewnictwa, kobiety zgłaszające gwałt wypytywane o to czy nie prowokowały. Ocenianie kobiet pod względem ich atrakcyjności fizycznej, wagi, itp.

Ktoś powie, że powinnyśmy się cieszyć, że nie żyjemy w Afryce, ale czy naprawdę chodzi o to, by szukać mniej lub bardziej nieszczęśliwych odniesień?

Kobiety 100 lat temu wywalczyły, tak – WYWALCZYŁY prawa wyborcze, a w polityce nadal nas niewiele. Czy nie czas w końcu na prezydentkę Polski czy Poznania? Powierzamy kobietom wychowanie dzieci. To głównie one są pedagogami, psychologami, itp. Wychowują i kształcą nowe pokolenia Polaków. A jednak nikt nie powierzył żadnej z nich roli prezydenta kraju. To dość kuriozalne, prawda? W Sejmie, Senacie wciąż nas mało. Czy należy snuć z tego wniosek, że kobiety są mniej kompetentne, wykształcone? Skądże! Tkwimy w jakimś dziwnym marazmie i czas to zmienić. Zatem drogie Panie i Panowie: do urn!

  1. Poznanianka, którą Pani podziwia to …?

Jest ich kilka, jednak dwie z nich szczególnie są mi bliskie. Pierwsza to Maria Karłowska. Pod koniec XIX w. właśnie w Poznaniu zaczęła rewolucję – serio! Pewnie to aż trudne do uwierzenia, zwłaszcza, że postanowiła zostać zakonnicą. Ta niepozorna – wydawałoby się – młoda dziewczyna, wbrew panującym schematom, opiniom, wbrew pozycji, którą jej płeć narzuciła jej społecznie, postanowiła przełamać tabu. Pewnie część z Was słyszała o siostrze Annie Bałchan. Jej działania na rzecz kobiet ulicy wywoływały kontrowersje zaledwie 10 lat temu. Wyobraźcie sobie, że w Poznaniu Maria robiła to na przełomie XIX/XX wieku. Miała 27 lat, gdy zaczęła swoją misję ratowania kobiet. Jest dla mnie niedoścignionym wzorem odwagi i – właśnie widzicie – chciałam napisać: męstwa. Jakże nasz język jest ułomny i jak zakłamuje rzeczywistość. Przeczytajcie w każdym razie jej życiorys. Warto!

Druga wspaniała Poznanianka to dr Wanda Błeńska. Człowiek filigranowego ciała i wielkiego ducha. Jej siła nie wynikała bowiem z mięśni a z mądrości, odwagi i wielkiego serca. Całe jej życie skoncentrowane było na tych, których świat odrzuca. Pani doktor to człowiek przez duże C. Nie możemy zapomnieć o tym nigdy.

  1. Ważne dla Pani miejsca w Poznaniu?

Hmmm, jest ich sporo. To tu poznałam miłość mojego życia. Choć formalnie coś się skończyło, to zawsze będę nosić te miejsca i historie w pamięci i sercu. Więc to jest na pewno Dworzec na Garbarach i pobliska Cytadela. Miejsce ważne dla poznaniaków, dla mnie także. W Poznaniu mieszkałam w różnych miejscach: Naramowice, Piątkowo, Jeżyce, Grunwald, Wola. Aż w końcu znalazłam mój “kawałek podłogi” na Wildzie. Opiekuję się dwiema siostrami z niepełnosprawnością, a one uwielbiają chodzić na cmentarz. Dzięki nim więc poznałam chyba wszystkie poznańskie nekropolie. Wyszukujemy tam zaniedbane groby i zapalamy tam znicze. To miejsca, gdzie czuć ducha dawnych czasów, gdzie możemy poznać nazwiska dawnych mieszkańców tego miasta. Polubiłam to nasze wędrowanie po cmentarzach. Na pewno innymi ważnymi dla mnie miejscami są te, w których pracowałam, bo one częściowo mnie ukształtowały. Dziś za to uwielbiam chadzać pobliskimi uliczkami, w dzielnicy gdzie mieszkam. Ulica Spychalskiego, gdy kwitną kasztany, wygląda jak z bajki 🙂

  1. Jaką radę dałaby Pani o połowę młodszej sobie?

Myślę, że powtarzałabym jej to, co sama zadedykowałam sobie i wydrukowałam na kubku, w którym codziennie piję kawę: Myśl, wierz, marz, miej odwagę! Jesteś ważna!