Sylwetka | Izabela Sadowska

Izabela Sadowska

(1981, Szczecin) z wykształcenia filolog etnolingwistyki UAM, absolwentka studiów podyplomowych w zakresie public relations UE.

Podczas studiów wciągnęła ją branża filmowa oraz książkowa. W latach 2001 – 2004 pracowała w Centrum Sztuki Dziecka i pomagała w organizowaniu oraz promocji Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! Brała udział w komisji selekcyjnej filmów i była sekretarzem jury. W międzyczasie zaczęła też pracę w poznańskich księgarniach, gdzie najpierw jako księgarz, a później jako manager ds. promocji zorganizowała przeszło 200 spotkań autorskich. Przez kilka lat pracowała w agencji reklamowej, szlifując umiejętności marketingowe, a następnie otworzyła agencję PR, która zajmowała się promowaniem wydarzeń kulturalnych na rynku książki, muzyki i filmu.

W 2011 roku, wspólnie z poznańskim funduszem inwestycyjnym, założyła spółkę Lubimyczytać.pl i przekształciła startup w prężnie działające stabilne przedsiębiorstwo, które stało się liderem w swojej kategorii w Polsce. Kiedy nie pracuje, czyta (chociaż to można zaliczyć do zadań zawodowych), gra i jeździ na rowerze. Jest amatorką planszowych gier przygodowych oraz brydża, a spacery z czworonożnym przyjacielem – Imbirem traktuje jako miły dodatek do codziennych obowiązków.

ONEPoznan: Założony przez Ciebie serwis lubimyczytać.pl odwiedza miesięcznie około 3 mln unikalnych użytkowników, którzy generują 16 mln odsłon. Pozwól jednak, że będę przez chwilę adwokatem diabła. Czytam dużo książek – proszę, przekonaj mnie, że powinnam wejść na Wasz portal – przecież zobaczę tam właśnie głównie recenzje czytelników, a więc “nieprofesjonalne” oceny dzieł. Czy nie lepiej wygooglować jakąś recenzję w poważnym czasopiśmie? 

Izabela Sadowska: Jeżeli dużo czytasz, to zawsze w pierwszej kolejności warto zajrzeć do lubimyczytać.pl. Oprócz wspomnianych ocen i recenzji czytelników, które niejednokrotnie pisane są na wysokim poziomie, znajdziesz mnóstwo dodatkowych informacji, np. fragmenty książek, zestawienia nagradzanych czy popularnych tytułów z różnych kategorii, wywiady z autorami, tysiące cytatów. Nasz dział redakcji na bieżąco dostarcza najświeższych wiadomości z rodzimego i światowego rynku książki. Dodatkowo dowiesz się, w której księgarni wybrany przez Ciebie tytuł kupisz najtaniej (porównujemy ceny z 35 największych sklepów) lub czy jest on dostępny w najbliższej bibliotece. Mając konto w serwisie możesz również otrzymywać spersonalizowane rekomendacje, dostosowane do Twojego literackiego gustu. Zawsze gwarantujemy też mnóstwo atrakcyjnych książkowych promocji. Taka dawka danych powinna zaspokoić wszystkie czytelnicze potrzeby.

W bardzo nietypowy sposób podeszłaś do świata literatury. Mam wrażenie, że Wasz portal robi dla rozwoju czytelnictwa w Polsce równie dużo co ministerialne programy. Ludzie zaczynają czytać i dzielić się tym z innymi.

Moje podejście do rynku książki wynika z trzech rzeczy: znajomości branży, analizy oraz intuicji. W zależności od obszarów działania – w różnych proporcjach. Czytelnictwo utrzymuje się w naszym kraju na niskim, ale w miarę stałym poziomie i na siłę nie zmienimy nic. Zresztą nigdy nie odpowiadało mi podchodzenie do czytania jako obowiązku. Książki to alternatywa spędzania wolnego czasu i trudno mnie przekonać, że lepiej przeczytać wartościową książkę niż obejrzeć dobry film. Na jedno i drugie trzeba wygospodarować czas. Takie podejście sprawia, że w lubimyczytać.pl szanujemy czas internautów i dajemy im narzędzia, które pozwalają szybko eksplorować literacki świat, np. piszemy o ekranizacjach, porównujemy je z literackim pierwowzorem, otwieramy pola do dyskusji. Przy czym, trochę trywializując, zrzucamy książki z piedestału i tworzymy memy z czytającymi kotami, aby oswajać z książką kolejne internetowe pokolenia.

Podkreślasz znaczenie nowych technologii w Waszej działalności. Czy mogłabyś rozwinąć ten temat? 

To bardzo obszerny temat, który spędza sen z powiek całemu zespołowi lubimyczytać.pl – jak wykorzystywać technologię do promowania czytelnictwa. Pierwszym krokiem było stworzenie serwisu z jego modelem społecznościowym i informacyjnym, drugim – wprowadzenie na rynek aplikacji mobilnych. Kolejne to praca ze sztuczną inteligencją, która będzie rekomendowała książki na podstawie subiektywnych odczuć czytelników oraz przystosowywanie serwisu do wciąż rozwijających się i zmieniających trendów. To także śledzenie światowych osiągnięć w nauce i technologii, które można kreatywnie wykorzystywać do promowania literatury. Oczywiście technologia i jej rozwój to ciągła inwestycja, więc jedyne co sprowadza zespół lubimyczytać.pl na ziemię, to budżety i ciągłe balansowanie między wielkimi ideami, które mogą zmienić świat czytelników, a rentownością naszego biznesu.

Lubimyczytać.pl przełamuje fatalny stereotyp o tym, że Polacy nie sięgają po książki w ogóle. Odwiedza Was bowiem miesięcznie ok 3 miliony unikalnych użytkowników. Czy badaliście kiedyś kim oni są? Z jakiej części Polski pochodzi większość z nich? W jakim są wieku? Byłyby to zapewne ciekawe badania socjologiczne…

Narzędzia analityczne pozwalają nam określać dużo danych, na podstawie których obserwujemy trendy czytelnicze. Przeprowadzamy też ankiety wśród internautów i wówczas prezentujemy materiały w postaci ogólnodostępnych raportów (np. obszerne badanie „W sieci o książkach” z 2016 i 2017 roku: http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/7122/w-sieci-o-ksiazkach—wyniki-ankiety, http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/8713/w-sieci-o-ksiazkach-2017—wyniki-ankiety). Wynika z nich, że po książki nieco częściej sięgają kobiety, czytają ludzie w każdym wieku, że chętniej sięgamy po książki papierowe niż ebooki lub audiobooki oraz lubimy kupować książki w internecie. Są to anonimowe ankiety, więc dowiadujemy się też, że np. chętnie ściągamy ebooki z internetu (niestety), 30% respondentów przyznaje, że czyta kilka książek jednocześnie, a 62% odpowiadających nie doczytuje książek do końca.

Od trzech lat w lubimyczytać.pl odbywa się największy, najbardziej demokratyczny, plebiscyt czytelniczy w Polsce „Książka roku lubimyczytać.pl”. Jakie to uczucie wiedzieć, że czytelnicy oddają w sumie ponad sto tysięcy  głosów w projekcie, któremu dałaś życie?

 To bardzo miłe uczucie. Pomysł powołania do życia nagrody od użytkowników lubimyczytać.pl zrodził się na jednym z kreatywnych spotkań zespołu. Od razu poczuliśmy, że jest dobry, bo który autor nie chciałby otrzymać tak miłego wyróżnienia od swoich czytelników? To świetna zabawa, w której każdy może oddać głos na swoją ulubioną książkę. Popularność Plebiscytu przewyższyła nasze oczekiwania i nagroda szybko weszła do kanonu polskich nagród literackich, którymi chwalą się zarówno autorzy, jak również wydawcy.

Pamiętasz  moment kiedy pomyślałaś sobie, że musisz coś w swoim życiu zmienić?

Nie pamiętam takiego momentu, ale pamiętam jak objęła mnie redukcja etatów w pracy, którą lubiłam i której poświęcałam mnóstwo energii. Analizując swoje możliwości i dokonania zawodowe, leżałam na kanapie i drapałam za uszami psa. Zajęło mi to prawie dwa miesiące – szczęśliwie pies uwielbia być głaskany (śmiech). W tzw. międzyczasie wysłałam kilka CV, byłam na paru rozmowach kwalifikacyjnych, zaproponowano mi kilka stanowisk, ale odmawiałam i spokojnie czekałam, aż dojrzeje we mnie decyzja o założeniu własnej firmy.

Jako kobieta jestem bardzo dumna widząc jak wspaniale poradziłaś sobie na rynku książki. Czy portal lubimyczytać.pl stał się naturalnym efektem Twoich doświadczeń zawodowych? Najpierw studia humanistyczne, potem praca przy ważnych festiwalach, następnie kultowe poznańskie księgarnie i organizacja imprez artystycznych w nich, potem zaś własna agencja PR, a następnie start up. Piękny, klasyczny model od kultury do biznesu. Jednak często Ci, którzy wchodzą na tę drogę zostają już tylko przy biznesie. Kultura po prostu nie przynosi zysków. Udowadniasz, że jest inaczej.

Miałam doświadczenie w branży książki, ale technologia i budowa serwisu społecznościowo-informacyjnego to był dla mnie świat magii i niezrozumiałych pojęć z zakresu IT. Dodatkowo pojawił się biznes, inwestorzy, dofinansowanie z Unii Europejskiej. Serwis jest dziełem bardzo dobrego i zaangażowanego zespołu, który udało mi wokół lubimyczytać.pl zebrać. Miałam sporo szczęścia, ale oczywiście popełniłam też kilka błędów. A kultura może przynosić i zyski, i satysfakcję, ale trzeba mieć świadomość, że rynek książki to nie branża filmowa i budżety są nieporównywalnie niższe.


W tym Roku obchodzimy stulecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety. Czy literatura ma według Ciebie płeć? Oczywiście różną płeć mają autorzy, ale czy fakt, że jesteś kobietą lub gdy bierzesz do ręki książkę napisaną przez kobietę determinuje Twój odbiór dzieła lub jego przekaz?

Nie przywiązuję wagi do płci i nie potrafię określić, czy książki pisane przez kobiety czyta mi się lepiej, czy gorzej. Nigdy też nie analizowałam konstrukcji książek pod takim kątem. Zdecydowanie częściej przestaję lub wręcz przeciwnie – zaczynam czytać książki danego autora, kiedy poznam go osobiście lub przeczytam z nim wywiad. Zwracam uwagę na osobowość i poglądy, a nie płeć.

A jednak zostańmy jeszcze chwilę przy kobietach. Czy w Twojej branży musiałaś przebijać jakiekolwiek szklane sufity?

Tak, ale nie były one związane z płcią, bo akurat w branży książki pracuje sporo kobiet. Także na stanowiskach zarządczych. Walczyłam o świadomość, że wykorzystywanie nowych technologii w promocji książek jest niezwykle istotne. Czyli, że warto, że trzeba, że świat reklamy się zmienia i bez promocji książek oraz czytelnictwa w sieci, możemy wkrótce zderzyć się ze ścianą nieczytającej młodzieży.

Gdybyś mogła zabrać ze sobą tylko trzy książki na bezludną wyspę, jakie byłyby to tytuły?

Podchodząc praktycznie do takiej sytuacji, przydałaby mi się książka „Survival. Jak przeżyć w każdych warunkach”. Dodatkowo magiczny „Mag” Johna Fowlesa oraz „Nieznośna lekkość bytu” Milana Kundery. A jeżeli na tej wyspie jest prąd to zabieram ze sobą czytnik i wówczas nie muszę ograniczać się do 3 tytułów (śmiech).


Dostałaś wiele nagród za promocję czytelnictwa i kultury w sieci. Jaki jest następny krok w rozwoju portalu takiego jak lubimyczytać.pl?
 

Następny etap jest krokiem milowym w naszym rozwoju, ale jeszcze nie czas, aby o nim pisać. Na pewno rok 2019 przyniesie sporo zmian i nowych wartości dla naszych użytkowników. Rozpoczynamy zabawę ze sztuczną inteligencją, rozbudowujemy dział IT i skupiamy się na technologii. Coraz częściej myślę również o rynkach zagranicznych, ale to w odleglejszej perspektywie.

Jesteś amatorką przygodowych gier planszowych i brydża. Brzmi to trochę jak przedłużenie dreszczyka emocji związanego z obcowaniem z literaturą… 

Ostatnio brakuje mi czasu na te dodatkowe rozrywki, ale to prawda – lubię grać w planszówki i w karty. Nie ma to jak wcielić się w jakiegoś mrocznego elfa, zgładzić Dartha Vadera, albo zagrać szlema w piki (śmiech). 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agata Grenda