Sylwetka | Magda Szewciów

MAGDA SZEWCIÓW

trenerka antydyskryminacyjna, trenerka WenDo i moderatorka design thinking. Zajmuje się od 8 lat edukacją z zakresu różnorodności, równości płci, a także przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji. Ponadto prowadzi procesy kreatywne z zakresu innowacji i projektowania inkluzywnego. Działaczka feministyczna i animatorka kultury. Współautorka Lubelskich Szlaków Herstorycznych i pomysłodawczyni projektu „Re:wers – herstoryczne mapowanie miasta” – stworzenia szlaku poznańskich konspiratorek. Ukończyła m.in. Kurs Trenerski w Szkole Trenerów Organizacji Pozarządowych, Szkołę Dramy Stosowanej I Stopnia, Akademię Trenerów i Działaczy Antydyskryminacyjnych, Akademię Treningu WenDo, Kurs Moderatora Design Thinking oraz Szkołę Gender Mainstreaming IBL PAN. Prywatnie opiekunka psa Bajzla i kilkunastu roślin doniczkowych.

Warsztaty Zmiany
www.magdaszewciow.pl

(Zdjęcie: Barbara Sinica)

ONEPoznań: Kiedy patrzę na Twoją działalność, niewyczerpaną energię, podróże po Polsce, mam wrażenie, że jesteś uosobieniem współczesnej siłaczki. Jesteś animatorką, moderatorką design thinking, trenerką antydyskryminacyjną oraz trenerką samoobrony i asertywności dla kobiet WenDo. Angażujesz się w liczne projekty. Studiowałaś w Cieszynie (animacja społeczno-kulturalna) i w Krakowie (Podyplomowe Muzealnicze Studia Kuratorskie na UJ). Jak się znalazłaś i odnalazłaś w Poznaniu?

Magda Szewciów: Lubię ruch i przemieszczanie się, dlatego może moje życie wygląda jak ciągła migracja z jednego miejsca w drugie. Do Poznania przyjechałam po studiach i tak już zostało, polubiłam to miasto. Wcześniej tylko bywałam w Poznaniu, biorąc na przykład udział w szkoleniach organizowanych przez Stowarzyszenie Kobiet Konsola. Pochodzę z Lewina Brzeskiego, takiego małego miasteczka pod Opolem.

W Poznaniu mieszkam od prawie 12 lat, jest to miejsce do którego wracam choć niekoniecznie czuję się, że jestem „z Poznania”. Przyznam, że dużo czerpię ze swojego doświadczenia migracyjnego „do miasta” w kontekście szeroko pojętej dostępności a także symbolu miasta jako źródła stereotypów i uprzedzeń w naszym społeczeństwie. Myślę więc, że nie tyle odnalazłam się w Poznaniu, co odnajduję w mieście-miejscu pełnym bodźców i możliwości rozwoju dla mnie.

Jesteś też trenerką WenDo. Latem brałam udział w mini warsztatach WenDo w Berlinie, prowadzonych przez trenerkę Alinę Kulę z Fundacji Pozytywnych Zmian. To doświadczenie wywarło na mnie ogromne wrażenie, bo WenDo to nie tylko fizyczna samoobrona ale i nauka asertywności. Ukończyłaś kurs trenerski WenDo z certyfikatem. Jakie były Twoje początki z WenDo?

Moje początki z WenDo były takie, że sama uczestniczyłam w warsztacie prowadzonym chyba z 12 lat temu przez Agatę Teusch i Monikę Serkowską. Niewiele już pamiętam z tamtego warsztatu poza tym, że to było dla mnie bardzo ważne doświadczenie i podjęłam po nim ważne dla mojej przyszłości decyzje. Zaczęłam też inaczej myśleć o działaniach feministycznych nieodzownie związanych z przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet.

WenDo powstało, jak feministyczna plotka niesie, na przełomie lat 60 i 70 w Kanadzie, czyli w okresie kiedy kobiety zaczęły mówić głośno o doświadczanej przemocy i nazywać ją problemem społecznym by to co przeżywały prywatnie stało się publicznie dyskutowaną kwestią. Zatem jest to metoda przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i ma celu empowerment (upełnomocnienie), by kobiety potrafiły same zadbać o swoje granice zarówno fizyczne jak i psychiczne. Często bowiem samoobrona kojarzy się z fizyczną konfrontacją, która stosunkowo zdarza się rzadziej niż konieczność samoobrony psychicznej, z którą mam poczucie spotykamy się niemal każdego dnia.

Warsztaty w Polsce pojawiły się za sprawą Fundacji eFKa z Krakowa, która zorganizowała pierwszy kurs trenerski i przeszkoliła 15 kobiet, wśród nich były między innymi Agata Teusch, obecnie z Fundacji Autonomia czy Joanna Piotrowska z Fundacji Feminoteka. To był intensywny kurs prowadzony przez dwie niemieckie trenerki, gdyż w Niemczech ta metoda chyba najbardziej się zadomowiła ze wszystkich krajów europejskich. W 2015 roku w wyniku wieloletnich starań Agaty Teusch została zorganizowana kolejena szkoła trenerska: Akademia Treningu WenDo, w której udało mi się wziąć udział. Mówię udało, bo nie było to łatwe i było wiele chętnych innych osób z całej Polski. W tym kursie udział wzięło prawie 30 osób, w tym także Alina Kula, u której byłaś na warsztatach czy Lena Bielska, z którą najczęściej pracuję.

Kurs ukończyłam w 2016 roku i od tego czasu prowadzę również warsztaty WenDo dla dziewcząt i kobiet. Od tego też momentu WenDo w Polsce się zmienia, rozszerzając swoje ramy metodologiczne o pracę z osobami socjalizowanymi do roli kobiety/osobami z doświadczeniem życia w roli kobiety, umożliwiając udział w warsztatach także osobom trans. Co jest według mnie szczególnie istotne w kontekście realizacji feministycznych postulatów związanych z tworzeniem społeczeństwa otwartego, solidarnego i włączającego, a także okazywania sojusznictwa z innymi grupami narażonymi na przemoc i dyskrymiancję.

Właśnie – inkluzja jest tutaj ogromnie istotna. Podczas warsztatów WenDo dowiedziałam się nie tylko jak można ćwiczyć pewne ruchy, uderzenia, postawy, mówienie „nie“ ale i nauczyłam się wiele od i o uczestniczących osobach. Kiedy dziewczyna na wózku inwalidzkim opowiedziała nam w jakich sytuacjach doświadcza dyskryminacji doznałam szoku. Sytuacje te wcale nie były oczywiste. W ramach warsztatu odgrywałyśmy sceny i ćwiczyłyśmy wraz z nią jak się zachowywać – zarówno ona jak i my, osoby postronne, znajdujące się czasem obok. WenDo jest właściwie dla każdego…

W pewnym sensie tak, jest dla każdej osoby z grup o jakich wspomniałam wcześniej. Wiek czy rodzaj sprawności nie ma znaczenia, bo każda osoba ma zasoby by się obronić, a program warsztatów nie tylko można ale i trzeba dostosować do potrzeb osób uczestniczących. To proces grupowy w trakcie którego trwa wymiana doświadczeń i wzajemnej nauki jak wzmocnić czy chronić siebie ale także jak wspierać innych.

Dla mnie ogromne znaczenia ma siostrzeństwo, dlatego w trakcie swoich warsztatów dużo mówię w o solidarności między kobietami ale także o sojusznictwie z osobami, które ze względu na swoją tożsamość pozbawiane są praw lub gorzej traktowane. Kluczowe jednak w ramach WenDo jest indywidualne poczucie pewności siebie, samodzielności i sprawczości, bo nie zawsze jest ktoś obok kto może nam pomóc.

Osoby uczestniczące mogą w trakcie warsztatu zdobyć wiedzę na temat postawy asertywnej, konkretne umiejętności i pakiet często samodzielnie wypracowanych strategii jak wyznaczać i chronić własne granice. To niestety obszar z którym najczęściej mają trudności osoby socjalizowane do roli kobiety, dlatego ta metoda jest dedykowana przede wszystkim dziewczętom i kobietom.

Edukacja – kolejny ważny obszar naszego życia. W obecnych czasach istnieje najwyższa potrzeba edukowania dzieci, młodzieży ale i osób dorosłych w zakresie różnorodności, równości płci a także przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji. Dlaczego zajęłaś się tym tematem?

Od ponad 15 lat jestem związana z ruchem feministycznym, w ramach którego angażowałam się w różne działania mające na celu zmianę sytuacji kobiet w Polsce. Jestem z tych osób co wierzą w zmianę społeczną i aktywnie do niej dążą. Myślę, że potrzeba zmiany ludzkich postaw wobec różnorodności społecznej nie jest palącą kwestią współczesności a stałym elementem zchierachizowanego świata w jakim żyjemy. To co się zmieniło to stan naszej wiedzy na temat dystrybucji władzy w układzie społecznym i możliwości przeciwdziałania dyskryminacji wynikającej z istniejących nierówności. Obecnie wiemy, że edukacja jest jednym z narzędzi, które może wspierać budowanie społeczeństwa wolnego od przemocy i nienawiści opartych na stereotypowym postrzeganiu rzeczywistości.

Przez wiele lat podejmowałam różne działania kulturalno-społeczne o charakterze antydyskryminacyjnym. Organizowałam spotkania, festiwale, wystawy artystyczne, demonstracje, happeningi itp. Sama także korzystałam z wielu podobnych wydarzeń organizowanych w całej Polsce, w trakcie których bardzo wiele się nauczyłam. Najciekawsze były jednak dla mnie zawsze warsztaty, proces edukacyjny oparty na doświadczeniu umożliwiający mi autorefleksje i wyciągniecie wniosków. Zaczęłam więc szukać możliwości by samej prowadzić takie warsztaty i wspierać inne osoby w rozumieniu mechanizmu dyskryminacji, wierząc, że tym samym zmieniam otaczającą nas rzeczywistośc dużo skuteczniej niż za pomocą innych metod.

Prowadząc warsztaty mam poczucie towarzyszenia w relanej zmianie, która odbywa się lub odbędzie za sprawą osób uczestniczących w tym procesach. Wierzę w działania oddolne zatem mocno się angażuję w pracę z lokalnymi działaczkami/działaczami lub osobami zajmującymi się edukacją formalną, by poprzez lokalne zmiany wspólnie doprowadzić do przemian na większą skalę.

(Zdjęcie: M. Zakrzewski)

Prowadziłaś też warsztaty z samoobrony dla kobiet 60+. Być może nie zdajemy sobie sprawy, że starsze kobiety również potrzebują asertywności, szczególnie w naszym tradycyjnie ukształtowanym społeczeństwie. Czy jest różnica w podejściu i reakcjach uczestniczek młodszych i starszych? W jakich sytuacjach kobiety 60+ stosują (lub powinny stosować) techniki samoobrony i asertywności?

Faktycznie, prowadzę warsztaty samoobrony i asertywności dla kobiet powyżej 60 roku życia. Grupy są bardzo różne i wszystko mam wrażenie zależy od gotowości dzielenia się swoim doświadczeniem z innymi. Myślę sobie jednak, że różnica w podejściu czy reakcje są raczej kwestią indywidualną niż wieku. Natomiast kwestią uniwersalną dla wszystkich grup wiekowych jest w większości trudność w rozpoznawaniu i wyznaczaniu granic, dlatego w ogóle powstało WenDo.

We wspołczesnym procesie wychowania aż tak wiele się nie zmieniło przeważnie nadal jest to model oparty na tradycyjnym podziale ról społecznych. Dlatego niestety bez względu czy pracuję z nastolatkami czy kobietami dojrzałymi, często spotykam się z wyuczonym brakiem śmiałości i poczuciem bezbronności. To są obszary w których większość dziewcząt i kobiet na WenDo odkrywa swoje potencjały zmieniając swoje podejście.

A jak jest z dziewczynkami?

Praca z dziewczynkami, czyli grupą wiekową 7-9 lat, to zupełnie inne doświadczenie. Tutaj faktycznie muszę powiedzieć, że widzę znaczącą różnicę. W tym wieku dziewczynki dużo częściej działają zgodnie z tym co chcą i mam wrażenie, że jeszcze nie mają zinternalizowanej myśli o swojej rzekomej słabości. Rzadko mają problem z własnym głosem, zachęcone krzyczą tak, że najchętniej bym użyła zatyczek do uszu a wyzwania jakie są przed nimi stawiane na warsztacie wzbudzają chwilową konsternację, ale nie obezwładniający lęk, jakby nie wiedziały, że stojąc wobec trudności można się bać.

To jest niesamowite, że kilka lat później takie zachowania to wśród dziewczyn rzadkość. Z dziewczynkami raczej więc pracuje się nad świadomością granic i umiejętnością ochrony siebie, ale niekoniecznie śmiałością zastosowania jakiś rozwiązań.

Dyskryminacja – jak często się z nią spotykamy w życiu codziennym? Jak ją rozpoznać i jak reagować?

Zapraszam na warsztat J

Jesteś Moderatorką Design Thinking. Hasło „Design Thinking“ pojawia się już w Polsce od kilku dobrych lat, ale nie dla każdego jest jasne. O co chodzi?

Design Thinking to metoda kreatywnego rozwiązywania problemów, która wywodzi się ze świata projektantów/projektantek. W największym skrócie jest to projektowanie działania, produktów czy usług z myślą o potrzebach odbiorcy/odbiorczyni. Ostatecznie w każdym obszarze ludzkiej działalności chodzi o innego człowieka. Jeśli więc chcemy by to co robimy miało sens, ważne by odpowiadać na ludzkie potrzeby a nie generować rozwiązania, które nie znajdują zastosowania w grupie dla której coś tworzymy.

Design Thinking to ustrukturyzowany proces umożliwiający zbadanie potrzeb, wygenerowanie rozwiązań a następnie testowanie wersji prototypowej by sprawdzić czy idziemy w dobrym kierunku. Metoda faktycznie od kilku lat stała się populana w Polsce, głównie znajduje zastosowanie w biznesie, bo dzięki niej można zaoszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy. Co raz częściej jest także wykorzystywana przez trzeci sektor, by działania podejmowane przez ngo odpowiadały rzeczywiście na potrzeby grup docelowych. Dla mnie to świetny sposób uśwadamiający ludziom, że nie ma co się przywiązywać do własnych pomysłów i warto stale weryfikować swoje działania, a przede wszystkim, że nieważne co my sądzimy na temat naszego rozwiązania, ważne czy odpowiada na potrzeby zwłaszcza w obszarze społecznym.

Jak bardzo potrzebujemy dziś innowacji z zarządzaniu, w naszych społecznościach, w życiu?

Nie wiem, trzeba by było te potrzeby zbadać 😉 Innowacja w powszechnym przekonaniu kojarzy się z odkrywaniem czegoś zupełnie nieznanego, a najczęściej jest przekształceniem istniejących możliwości w nowe idee i praktycznym ich zastosowaniem. Czasami to niewielka rzecz, ale przynosząca wielkie zmiany.

Żyjemy w świecie pełnym informacji i bodźców, mamy ograniczone możliwości przyswajania, zatem nasz mózg upraszcza tworząc schematy i szufladkując rzeczywistość. Często działamy w ramach utartych ścieżek z przyzwyczajenia: „zawsze tak było i było dobrze”. To zwykle daje komfort i poczucie bezpieczeństwa, wszystko co nowe może budzić niepokój. Niestety nawet najlepsze rozwiązanie z czasem przestaje działać i być adekwatne do sytuacji. Zmiana jest możliwa jedynie, gdy dotychczasowe działanie zostanie poddane weryfikacji a dzięki temu ulegnie uaktualnieniu. W tym sensie innowacja moim zdaniem potrzebna jest wszędzie i każdemu, by służyła zmianie świata na lepsze.

Od lat angażujesz się w projekty feministyczne w Poznaniu… I nie tylko!

Przez 9 lat byłam zaangażowana w działalność poznańskiej feministycznej organizacji, Stowarzyszenia Kobiet Konsola, w którym przez 5 lat byłam w zarządzie a pod koniec mojej aktywności prezeską. Razem z innymi kobietami współorganizowałam mnóstwo wydarzeń związanych z prawami kobiet, część z nich było moim pomysłem a część realizowałam we współpracy z działaczkami feministycznymi spoza Poznania. Byłam zaangażowana przez kilka lat w tworzenie Dni Równości i Toleracji, które zostały m.in. zainicjowane przez członkinie Konsoli w 2004 roku. Podobnie było z poznańską Manifą, w której organizacje przestałam się włączać dopiero trzy lata temu. Mimo, że odeszłam z komitetu organizacyjnego, mocno czuję się związana z tą inicjatwą i dlatego co roku oferuję w ramach manifowych wydarzeń bezpłatne warsztaty. Mam nadzieję, że tak już zostanie i choć w ten symboliczny sposób będę mogła wspierać wysiłek nowej grupy organizatorek.

Z końcem roku 2016 zrezygnowałam z członkostwa w Stowarzyszeniu Kobiet Konsola i podejmowaniem działań innych niż edukacja. Nie była to dla mnie łatwa decyzje, bardzo wiele zawdzięczam spotkanym dzięki tej organizacji kobietom. Miałam jednak poczucie, że się zasiedziałam i przestałam rozwijać. Obecnie współpracuję z różnymi organizacjami i instytucjami, ale z żadną nie jestem na stałe związana. Skupiłam się głównie na prowadzeniu warsztatów i inspirowaniu innych osób do działania.

Dużo podróżujesz po kraju, masz porównanie wielu miast. A jaki jest Poznań dla kobiet?

Nie wiem czy mogę coś porównać, zwykle nie mam okazji na prawdziwe bycie w danym miejscu ani nawet na zwiedzanie. Zwykle przyjeżdzam na warsztat i za raz po, wyjeżdżam. Generalnie w Polsce sytuacja kobiet nie wygląda dobrze w związku z postępującymi regresywnymi zmianami wprowadzanymi przez obecny rząd. Inna kwestia to to, że kobiety to nie jednolita grupa i ze względu na swoje pochodzenie, sprawność, tożsamość psycho-seksualną, statut ekonomiczny, wykształcenie, wiek czy inne przesłanki tożsamościowe poza płcią mają bardzo różne potrzeby. W szacowaniu sytuacji ważne jest pamiętanie o różnorodności doświadczeń kobiecych i ich korelacji z problemami innych grup, których dotyczy dyskryminacja czy przemoc ze względu na płeć.

Z pewnością jednak mogę powiedzieć, że dostrzegam zmiany w Poznaniu na tle ostatnich ponad 10 lat. W chwili obecnej mamy pełnomocniczkę prezydenta miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom, za której fukncji utworzeniem lobbowała kilka lat temu ówczesna prezeska Stowarzyszenia Kobiet Konsola Aleksandra Sołtysiak-Łuczak. Dzięki temu sprawy różnych kobiet a także innych grup narażonych na dyskryminację mają u kogo szukać wsparcia w realizacji swoich postulatów na poziomie lokalnym. Ponadto zmiany lokalnej władzy w odczuwalny dla mnie sposób wpłynęły na atmosferę w mieście.

W czasach kiedy współorganizowałam Dni Równości i Tolerancji, nie do pomyślenia dla nas było, że prezydent miasta przyjąłby nasze zaproszenie na Marszu Równości, gdyż był tą samą osobą, która odmówiła w 2005 roku zgody na legalną demonstrację. Teraz obecność prezydenta na marszu to jest swoisty standard, który daje mi poczucie, że żyję w mieście, w którym różnorodność jest wspierana nie tylko na poziomie oddolnym. Bardzo także doceniam utworzenie całodobowego gabinetu ginekologicznego – Punktu Profilaktyki Intymnej, zwłaszcza w momencie, gdy rząd rości sobie w sposób bezpardonowy prawo do zarządzania ciałami i życiem kobiet, majstrując przy i tak już restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej. Myślę, że pod tym względem w Poznaniu panują przyjaźniejsze warunki nie tylko dla kobiet.

Jesteś pomysłodawczynią projektu „Re:wers – herstoryczne mapowanie miasta“.Skąd pomysł i co się będzie działo?

Działania herstoryczne to jeden z obszarów między innymi upełnomocnienia dziewcząt i kobiet poprzez odzyskiwanie pamięci o kobietach z przeszłości. Dzięki nim możliwa jest ciągłość międzypokoleniowa i tworzenie więzi z przodkiniami, co mi osobiście daje ogromną siłę. Nie byłabym bowiem tutaj gdzie jestem gdyby nie miliony kobiet na całym świecie a zwłaszcza na terenie Polski podejmujące przez wieki wysiłek w walce o prawa. Wiem, że dostęp do edukacji czy prawa wyborcze zawdzięczam emancypantkom, które walcząc o poprawę swojego losu mój uczyniły łatwiejszym. Dlatego tak ważne jest dla mnie podejmowanie działań związanych z feministyczną redefinicją narracji historycznych, by kobiety, które żyły przed nami a także aktualne działania kobiet miały swoje miejsce w pamięci zbiorowej.

Podobnie myślę o mieszkankach Poznania żyjących tutaj w trakcie drugiej wojny światowej. Zastanawiałam się jak wyglądało ich życie, bo to co wiedziałam o wojnie wiązało się z losami Warszawy. Mocnym impulsem do podjęcia działania była dla mnie refleksja po przeczytaniu książki Piotra Bojarskiego „Ponaniacy przeciw swastyce”, po którą sięgnęłam szukając więzi z miastem w którym żyję. Okazało się, że tytułowi „poznaniacy” to w dużej mierze „poznanianki”. Pomyślałam, że warto by było poszukać więcej opowieści o kobietach z okupowanego Poznania i zrobić projekt na ich temat. Tak powstał mój pomysł by zająć się kobietami zaangażowanymi w wojenne działania konspiracyjne, co początkowo miało dotyczyć generalnie ich codzienności. Jednakże jak zaczęłam zgłębiac temat okazało się, że było ich tak dużo, że zdecydowałam się najpierw zająć właśnie pracą konspiracyjną poznanianek.

„Re:wers – hestoryczne mapowanie miasta” to projekt polegający budowaniu pamięci o tych kobietach a także wiązaniu pamięci z przestrzenią miasta. Jest realizowany dzięki ogromnemu wsparciu ze strony CK Zamek i Centrum Praktyk Edukacyjnych, w tym Eweliny Banaszek i Bartosza Wiśniewskiego, którzy od samego początku ułatwiali mi pracę swoich zaangażowaniem i pomocą. W ramach projektu powstał spacer śladami konspiratorek, w trakcie którego oprowadzam po mieście wskazując miejsca w których wybrane kobiety mieszkały i/lub działały. Opowiadam o ich życiu i działalności w trakcie wojny, o trudnościach ich codzienności a także o wartościach jakie wyznawały a które stanowiły dla nich motywację do podejmowania ogromnego ryzyka. Niestety to także opowieść o niesprawiedliwości powojennej rzeczywistości i wymazywaniu kobiecego udziału w wysiłku wojennym.

Poza spacerem powstaje mapa, z którą będzie można samodzielnie odkrywać na nowo przestrzeń miasta ale także poznać nazwiska kilkunastu (nie)zwykłych kobiet. Mapa zawierać będzie skrócone biogramy, rozszerzona ich wersja, dostępna będzie do pobrania ze strony CK Zamek. Poza tym w ramach projektu prowadzę z Leną Bielską warsztaty herstoryczne dla osób z Poznania, chcących podjąć samodzielne działania w tym obszarze. Warsztaty są realizowane przy udziale pełnomocniczniczki prezydenta Miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniu Marty Mazurek. Jestem już po pierwszej ich części i jestem pod ogromnym wrażeniem zaangażowania osób uczestniczących, liczę na to, ze niebawem Poznań będzie pełen działań związanych z odzyskiwaniem pamięci o kobietach!

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Anna Krenz