Wolne Głosy: Dziewczynka Pełna Mocy / Paulina Banaś

N° 04/2018
 
PAULINA BANAŚ
– Absolwentka Kognitywistyki ze specjalizacją Psychologia na Uniwersytecie Westminster w Londynie oraz studiów magisterskich z Polityki Społecznej i Ekonomiki Państwa Opiekuńczego na Uniwersytecie w Maastricht.
Zawodowo zajmuje się polityką Unii Europejskiej ds. zatrudnienia, równouprawnienia, wyrównywania szans i walki z wykluczeniem.
W 2014 kandydowała do Parlamentu Europejskiego z Wielkopolskiej listy Europa Plus Twój Ruch.
Feministka i działaczka społeczna. Założycielka projektu Dziewczynka Pełna Mocy.

Kiedy byłam małą dziewczynką nikt tak za bardzo nie mówił mi, że czegoś nie mogę ze względu na moją płeć. Za to działo się wiele innych rzeczy, które mnie ograniczały. Zainicjowałam więc projekt Dziewczynka Pełna Mocy, żeby kolejne pokolenia dziewczynek dostawały narzędzia do upełnomocnienia od najmłodszych lat.

Co więc mnie ograniczało? Po pierwsze brak dobrych wzorców: to, w jakich rolach widziałam kobiety wokół siebie, a także to, że szkoła koncentrowała się głównie na osiągnięciach mężczyzn. Po drugie dziwaczne wzorce: z jednej strony taka Nel z „Pustyni i w Puszczy” – słodka, bezbronna, bezsilna, a z drugiej ktoś podsuwał mi książki o tym, jaka powinna być dziewczynka – grzeczna, ułożona, umieć cerować skarpetki i przyszyć guzik…

Do tego podwójne standardy: bratu wolno było wyjść na rower, gdy było sobotnie sprzątanie; w liceum ograniczenia wychodzenia na imprezy dotyczyły tylko mnie. Ale kiedy tata kupił wieżę stereo, do podłączania kabli został zaproszony tylko brat, chociaż oboje w dzieciństwie bawiliśmy się LEGO.

Na tym nie koniec, bo gdzieś między domem, salką katechetyczną a szkołą, nauczyłam się, że moje ciało to coś podejrzanego. Im byłam starsza, tym więcej słyszałam o „godnym wychodzeniu z domu”, ale też o groźbie nadciągającego staropanieństwa.

Nie przypominam sobie, żeby ktoś zajmował się tym, czy realizuję swój potencjał i jak wesprzeć mnie tak, żebym w dorosłości po prostu mogła być sobą i być szczęśliwa. Mam wrażanie, że rodzice, nauczyciele, ciocie i wujkowie, po prostu nie znali innego świata, niż ten, w którym wtłacza się dziewczynki i kobiety w ograniczające role. Dziś myślę, że robili to w dużym stopniu nieświadomie albo bezwiednie.

Projekt Dziewczynka Pełna Mocy narodził się po wielu latach analizy tego, jakie otrzymywałam przekazy i przekonania na temat swojej kobiecości i moich własnych możliwości. Jego głównym celem jest promowanie dialogu społecznego i skłaniania do refleksji właśnie na temat tego, co z automatu przekazywane jest dzieciom na temat płci i ich roli.

Ludzie pytają, czy nienawidzę mężczyzn albo dlaczego nie doceniam piękna „powiewnej i efemerycznej kobiecości”. Tymczasem ja pragnę, by każdy mógł realizować swój potencjał, poza stereotypami, i był podziwiany za swoje autentyczne wewnętrzne moce, bez względu na to, co ma w spodniach lub pod spódnicą.

Gdy wchodziłam w nastoletniość zaczęłam obserwować świat wokół mnie i robić użytek z mojej inteligencji. Gdy zaczęłam dzielić się moimi krytycznymi i błyskotliwymi uwagami, szybko dostałam łatki „pyskata”, „przemądrzała”, „krnąbrna”, „bezczelna”… Budziła się we mnie jakaś moc, może jeszcze nie do końca okiełznana, ale zamiast otrzymać wsparcie w wyszlifowaniu tego diamentu, z marszu dostałam „po łapkach” i słyszałam w kółko, że coś jest ze mną nie tak.

Te doświadczenia okazuję się dzielić z wieloma kobietami ­- stały się one podstawą do kampanii MOCne SŁOWA. Wraz z moją partnerką w projekcie Dziewczynka Pełna Mocy, Mirą Orlińską, zebrałyśmy ponad 40 krytycznych przymiotników, które często kieruje się do kobiet i dziewczynek i zastąpiłyśmy je takimi, które dodają skrzydeł. Ponad przekreśleniem słowa „pyskata” widnieje „elokwentna”, nad przekreślonym „przemądrzała” mamy „kompetentna”, zamiast „zarozumiała” – „pewna siebie”, zamiast „bezczelna” – „przebojowa” i tak dalej…

Do tej pory niemal tuzin blogerek i działaczek pokazało swoją kampanijną koszulkę w mediach społecznościowych, niektóre napisały nawet własne teksty w ramach kampanii. Na UAM’ie odbyły się zajęcia na podstawie koszulek. Grupa nauczycielek przygotowuje się do podobnej akcji w liceum i we współpracy z przedszkolem. Byłyśmy już w telewizji WTK i radiu RCD. Razem z tymi, którzy włączają się i wspierają kampanię, skłaniamy do refleksji o tym, jak mówi się do i o małych oraz dużych kobietach, i jak społeczeństwo traktuje wyrazy kobiecej mocy.

W ostatnich latach mamy wysyp książek z dziewczynkami w roli głównej oraz książek dla dzieci o ważnych kobietach – to cieszy. Ale na tym zatrzymać się nie można, bo najważniejsze są wzorce, głęboko ukryte przekonania i subtelne sygnały społeczne. To zmienić jest trudniej, ale tędy droga.

Paulina Banaś